Interes dla wszystkich

Interes dla wszystkich

Artykuł sponsorowany

Aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Interes dla wszystkich
Fotografia na głównej stronie witryny firmy Agropole przywołuje skojarzenie z egzotycznym bazarem. Witryny internetowe nie opowiadają jednak o historii ludzi, którzy tworzyli firmę. Rzadko są to losy proste i przyjemne.
Interes dla wszystkich
Barwna wizytówka

Fotografia na głównej stronie witryny firmy Władysława Podrazy z Nieprowic w okolicach Pińczowa przywołuje skojarzenie z egzotycznym bazarem. Na zmysły działa barwna kompozycja przypraw. Przedsiębiorstwo Agropole to jednak nie tylko przyprawy. To także suszone warzywa, zioła, farsze i prażona cebula. W jednej z zakładek znajdziemy też krótką wzmiankę o odpowiedzialności społecznej firmy. Witryny internetowe nie opowiadają jednak historii ludzi, którzy tworzyli firmę. Rzadko są to losy proste i przyjemne.

Saga Podrazów

Opowieść o dziejach rodzinnej firmy Podrazów to w zasadzie temat na powieściową sagę. Byłoby w niej miejsce dla pradziadka Władysława, który w latach dwudziestych XX w. wyjechał do Ameryki, wrócił i kupił w okolicach Pińczowa ziemię. Jednym z głównych bohaterów byłby też ojciec Władysława, Jan Podraza, inżynier rolnictwa, który na rodzinnej ziemi zbudował zakład zielarski. Budynki produkcyjne znajdują się dwadzieścia kilometrów za miasteczkiem. Wokół są pola i las. Władysław przyglądał się pracy w zakładzie od dzieciństwa, spędzał tam często całe wakacje, podglądał rozmowy z klientami, pomagał w prostych pracach. Ale gdy dorósł, doświadczył uczucia podzielanego przez wiele osób silnie związanych z prowincją. Chciał zrobić karierę, uciec do ważnych ludzi, najlepiej do wielkiego miasta. Marzył o karierze w dyplomacji, dostał się na studia prawnicze w Lublinie. Być może dziś obsługiwałby takie firmy jak Agropole. Ale los chciał inaczej.

Jan Podraza był miłośnikiem koni. Lubił w wolnych chwilach powozić w terenie swoją bryczkę. Pewnego dnia Władysław otrzymał wiadomość: bryczka wywróciła się, konie ciągnęły ją po ziemi, ojciec jest w szpitalu. Chwilę potem zmarł. Władysław miał wtedy 25 lat. Swoje własne marzenia i zobowiązanie wobec pracy kilku pokoleń. Tragiczna śmierć lokalnego społecznika odbiła się w regionie szerokim echem. Jeden z miejscowych posłów powiedział: „Jan Podraza znany był przede wszystkim jako inicjator wielu wspaniałych przedsięwzięć na rzecz swojej małej ojczyzny”.

Przypadek Patagonii

Władysław Podraza należy do rosnącego grona przedsiębiorców, dla których firma to nie tylko pragnienie zysku, ale zobowiązanie, styl życia. Minął czas szalonej, charakterystycznej dla lat dziewięćdziesiątych pogoni wyłącznie za pieniądzem, i dorobkiewicze coraz częściej zadają sobie pytania o sens swojej pracy. Polacy, którzy odnieśli sukces rynkowy, zrozumieli, że to powód do dumy, a nie wstydu.

Zwykle dużo pracują, odbierają telefony do późnych godzin, i próba kategorycznego rozdziału życia prywatnego i biznesowego nie udaje się. – Firma to ja, przedsiębiorstwo to ja – mówi Krzysztof Szota z Gdańska, Inwestor Społeczny SZLACHETNEJ PACZKI. W takich okolicznościach zamiast frustrować się, wprowadzają praktyki, dzięki którym mogą uporządkować swoje życie, w tym świat wartości, odzyskać wewnętrzny spokój.

Tacy przedsiębiorcy stali się pionierami w dziedzinie CSR. To angielski skrót od „Biznes Odpowiedzialny Społecznie”. Oficjalne raporty dowodzą, że liczba firm, które decydują się na inwestycje w lokalne społeczności, rośnie. Poprzedni rok był w tym względzie rekordowy - zanotowano 813 dobrych praktyk CSR. Dołącz do grona Inwestorów Społecznych i zmieniaj świat na lepsze >>

Sztandarowym przykładem firmy, której priorytetem jest troska o środowisko i lokalne społeczności, jest Patagonia, międzynarodowa firma z rocznymi dochodami ze sprzedaży rzędu 220 milionów dolarów, zatrudniająca około tysiąc pracowników. Dziś Patagonia stawia na regularność, przekazując co roku 10 % swoich zysków albo 1 % dochodu ze sprzedaży dla organizacji pozarządowych. Wszystko zaczęło się jednak inaczej, od silnego impulsu. Patagonia to lider na rynku odzieży turystycznej. Wytrawni globtroterzy i wyczynowcy cenią jakość i innowacyjność produktów tej marki. Firma zużywa w produkcji dużo bawełny. W 1992 roku członkowie jej kadry zarządzającej wybrali się na plantację, z której dostarczano jej surowiec. Osłupieli, gdy zobaczyli, ile pestycydów stosuje się do przemysłowej uprawy bawełny. Okazało się, że globalnie 25 % pestycydów pochłaniają uprawy właśnie tej rośliny. Menadżerzy Patagonii zrozumieli, że mogą mieć rzeczywisty wpływ na to, co dzieje się na świecie. Zależy to od ich woli. Naturalnie pojawiły się obawy. Całkiem słuszne. Zdecydowali się kupować wyłącznie bawełnę organiczną, o wiele droższą. Firma przez to przeżyła kłopoty finansowe. Wtedy jednak, być może pierwszy raz w dziejach nowoczesnej gospodarki, odkryto wymierne korzyści dla firmy, jakie płyną z obrania takiego kursu.

Zaskakujące korzyści

Cena bawełny organicznej była dla Patagonii największym wyzwaniem. Okazało się jednak, że trud hartuje, mobilizuje do szukania nowych rozwiązań, a więc stymuluje innowacyjność. To wówczas nie mieściło się w głowie ekonomistom – Patagonia zaczęła produkować towar lepszy i nowocześniejszy, a dzięki trosce o środowisko, zyskała wśród klientów opinię firmy z klasą, w którą warto inwestować. Jej pozycja na rynku wzrosła jeszcze bardziej.

Patagonia była pionierem. Dziś, szczególnie w krajach zachodnich, udział w projektach CSR staje się standardem. Firma, która ignoruje otoczenie, wyraźnie traci reputację. Minął definitywnie czas, gdy podobne działania kojarzono z „lewactwem”. Eksperci są zgodni, że takie praktyki to dostęp do nowych zasobów, prestiż, rzeczywista inwestycja w swoich pracowników, również w ich morale. Liderzy w tej dziedzinie przyznają, że nie można lekceważyć świata wartości, które przenikają całe nasze życie, w tym to biznesowe. CSR kojarzy się wielu przedsiębiorcom z ofertą dla korporacji, dzięki której mogą zintegrować swoich pracowników podczas wspólnej pracy dla domu dziecka, czy z działaniami na rzecz indiańskiej wioski w Amazonii. Albo z wielkimi kampaniami społecznymi, jak np. „Piłeś? Nie jedź!”. Słusznie, to też działania z obszaru CSR, efekt dobrowolnej pracy firm piwowarskich.

Ale to błędne przekonania. Ostatnio pojawiają się na rynku sprawne narzędzia, które pozwalają skutecznie wpływać na otoczenie nie tylko wielkim koncernom, ale małym i średnim przedsiębiorcom. Dla wielu z nich, jedyną dziś blokadą jest brak wiedzy, pomysłu, jak to zrobić. Nie mają często na to czasu. Z jednego z nowych narzędzi skorzystał Władysław Podraza.

Inwestor Społeczny

Deklaracja Podrazy na witrynie to nie puste słowa. Zresztą te dziś łatwo zweryfikować, oszustwo fatalnie wpływa na wizerunek firmy. Skorzystał on z nowej oferty Stowarzyszenia WIOSNA ks. Stryczka, z projekt Inwestor Społeczny. Sam przedsiębiorca tłumaczy: - Biznes to konkurencja, ale nie tylko w zyskach. W dobrych rzeczach też można konkurować. – Mechanizm jest prosty. Inwestor Społeczny wpłaca 5 tys. zł, a te zasilają lokalnie SZLACHETNĄ PACZKĘ i kolegia AKADEMII PRZYSZŁOŚCI, w której dzieci z problemami w szkole mają szansę uwierzyć w siebie. Inwestor zmienia swoją najbliższą okolicę, ma wkład w jej kapitał społeczny. Władysław Podraza doświadczył, co dzieje się, gdy go zabraknie. W jego okolicy wyemigrowało wielu pracowników. Nastąpił, jak sam opowiada, drenaż zasobów ludzkich. A gdy nie ma zdolnych i mądrych pracowników, nie ma perspektyw dla firmy. To system naczyń połączonych. Inwestor Społeczny sprawia, że jego okolica staje się bogatsza. Inwestuje w edukację potencjalnych pracowników, w klientów, w przyszłość swoich dzieci.

Zyskuje coś jeszcze: gwarancję jakości. Po prostu może być pewnym, że jego pieniądze nie zostaną zmarnowane, w tej relacji nie traci nikt. – Pomagam, inwestując wyłącznie w przemyślane mechanizmy pomocowe, jak w Inwestorze Społecznym – mówi nam Krzysztof Filarski z Warszawy, właściciel firmy konsultingowej Westhill Consulting. – Inwestor ma wgląd w efekty swoich działań, rzeczywisty kontakt z beneficjentami.

Wiele firm boryka się tez atmosferą w miejscu pracy. Udział w Finale SZLACHETNEJ PACZCE, wspólna praca przy pakowaniu paczki, to też okazja do pozytywnej integracji dla pracowników.

Dziś przedsiębiorcy w województwie śląskim mogą wesprzeć aż 74 rejony SZLACHETNEJ PACZKI i 18 kolegia AKADEMII PRZYSZŁOŚCI. Każdy z łatwością odnajdzie rejon bliski swojemu sercu. Projekt Inwestor Społeczny to nowe otwarcie dla biznesu, który chce być odpowiedzialny społecznie. Sprawia, że inwestycje w najbliższe otoczenie staną się bardziej wiarygodne, konkretne, dostępne dla każdego przedsiębiorcy. To zapewne przyczyni się do dynamicznego rozwoju CSR w Polsce. Dołącz do grona Inwestorów Społecznych i zmieniaj świat na lepsze >>

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo