Tak dla śląskiej onkologii: jutro spotkanie w Warszawie

    Tak dla śląskiej onkologii: jutro spotkanie w Warszawie

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Tak dla śląskiej onkologii: jutro spotkanie w Warszawie
    1/3
    przejdź do galerii
    Decyzja o usamodzielnieniu się Instytutu Onkologii w Gliwicach należy dziś do polityków - premier Beaty Szydło i ministra zdrowia.
    5 lutego wszystkie śląskie media zainaugurowały akcję “Tak dla śląskiej onkologii”. Pod petycją do premier Beaty Szydło zebraliśmy ponad 15 tysięcy podpisów. Nie mamy wątpliwości, że decyzja o podziale Instytutu, który strukturalnie jest poststalinowskim przeżytkiem należy dziś do polityków.

    Po serii spotkań jutro w Warszawie odbędzie się kolejne. Tym razem w m inisterstwie zdrowia. Ze strony wiceministra Jarosława Pinkasa padła deklaracja, że do wakacji sprawa zostanie rozstrzygnięta.

    Możemy się pochwalić świetną kadrą, wyposażeniem i sukcesami naukowymi. Podział Instututu wszystkim jego placówkom wyjdzie na dobre.

    Rozmowa z prof. Leszkiem Miszczykiem, pełniącym obowiązki dyrektora Instytutu Onkologii w Gliwicach

    Wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas obiecał marszałkowi województwa, że decyzja w sprawie wydzielenia gliwickiej onkologii zostanie podjęta do końca wakacji. Jutro kolejne spotkanie w tej sprawie. Jaka opcja teraz przeważa?
    Niestety nie wiem, ale oczywiście jestem przekonany i mogę to udowodnić, że wszystkim wyjdzie na dobre podzielenie poststalinowskiego molocha jakim jest obecnie Centrum Onkologii i umożliwienie placówkom w Warszawie, Krakowie i Gliwicach działania na własną rękę smodzielnie. Jako szpital zabezpieczamy nie tylko potrzeby mieszkańców województwa śląskiego. Prawie 40 proc. chorych przyjeżdża do nas spoza regionu. Nie znam argumentów, które mogłyby wspierać pozostawienie obecnej struktury... Oczywiście poza tymi związanymi z pieniędzmi. To my, Gliwice, jesteśmy na plusie, a niestety zarówno Warszawa jak i Kraków mają deficyt. Z jeszcze nieoficjalnych informacji wynika, że w przypadku Warszawy to ok. 21 mln zł, zaś Krakowa 14 mln zł. My jesteśmy na plusie. Jeszcze.

    No właśnie jeszcze, a zatem jak długo?
    Proszę mi wierzyć, tak samo jak minister zdrowia Konstanty Radziwiłł jestem zdania, że szpital to nie fabryka, że nie chodzi o walkę o zyski, ale zdrowie pacjetnów. Generowanie strat jest jednak działaniem przeciwko pacjentom. Na trudnym obszarze ochrony zdrowia staramy się działać przede wszystkim dla dobra chorych, co oznacza, że nie możemy się zadłużać, bo kolejni chorzy to odczują np. poprzez ograniczony dostęp do świadczeń. Trzeba godzić ogień z wodą i my to skutecznie w Gliwicach czynimy.

    Jako osoba zarządzająca szpitalem w Gliwicach proszę powiedzieć, czy powinniśmy mieć jakieś poczucie niższości jeśli chodzi o sprzęt i badania naukowe w stosunku do innych?
    Wyposażenie mamy zdecydowanie lepsze. Nasze zyski wydawaliśmy w dużej mierze na nowoczesny sprzęt, który jest wielkim sprzymierzeńcem w walce z chorobą nowotworową. Choć zatrudniamy o ok. 1000 mniej pracowników niż warszawska centrala możemy się pochwalić porównywalnymi osiągnięciami naukowymi.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama