Jarosław Gowin: Inspiruje mnie sprawność Palikota, ale nie...

    Jarosław Gowin: Inspiruje mnie sprawność Palikota, ale nie powielam jego stylu

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Nie ukrywam, że Palikot mnie inspiruje. Jest sprawny. Ja nie zamierzam powielać jego stylu działania. Będę dobierał ludzi większego kalibru niż on - mówi Jarosław Gowin w rozmowie z Agatonem Kozińskim.
    Co się wydarzy w sobotę w Krakowie? To będzie kongres założycielski Pana nowej partii?
    Nie powiem panu, co się wydarzy w Krakowie, to ma być niespodzianka. Na pewno nie będzie to żaden kongres założycielski. Od chwili, gdy wystąpiłem z Platformy Obywatelskiej, konsekwentnie powtarzam, że nie zamierzam - przynajmniej na razie - zakładać nowej partii. Jestem przekonany, że Polacy nie potrzebują ugrupowania, które mogłoby dziś założyć grono rozproszonych polityków tkwiących obecnie w niewielkich ugrupowaniach prawicowych albo będących całkowicie poza polityką.
    Wiem też natomiast, że jest miejsce na nową partię na polskiej scenie politycznej - ale to musi być partia, która zaproponuje nową jakość i która będzie stworzona w dużej mierze przez nowych ludzi.

    Pana partii nie ma i nie będzie - tymczasem sondaż CBOS, który najczęściej zaniża wyniki, pokazał, że 7 proc. Polaków deklaruje poparcie dla "partii Jarosława Gowina". To działa na wyobraźnię?
    W innych sondażach poparcie dla takiej partii jest dwa razy większe, ale ja podchodzę do tych wyników z rezerwą. Wiem, że w kampanii wyborczej najważniejsze są dwie rzeczy. Pierwsza to pieniądze - i wiem, że ich nie będę miał tyle, iloma dysponują moi przyszli konkurenci. Druga to struktury - pod względem ich jakości jestem w stanie przewyższyć wszystkie istniejące dzisiaj partie. Dlatego moje działania w najbliższych miesiącach będą koncentrować się na wyszukiwaniu w całej Polsce nowych środowisk i ludzi, którzy mogą tchnąć w naszą politykę nowego ducha.

    Na poniedziałkowej konferencji przedstawił Pan grono swoich konsultantów. To mają być właśnie nowi ludzie, którzy mają tchnąć nowego ducha w polską politykę? Bo ta grupa bardziej wyglądała jak przypadkowa zbieranina specjalistów z różnych dziedzin.
    Kompletnie nie zgadzam się z pana oceną. Te osoby albo jako intelektualiści, albo jako eksperci, albo jako przedstawiciele administracji rządowej dali dowód na to, że mają spójną koncepcję tego, w jaki sposób należy zmieniać Polskę. Ich wszystkich łączy przekonanie, że trzeba stawiać w polityce na gospodarkę, bo ona dziś jest w kraju najważniejsza. Oni wiedzą, że musimy stawiać na rozwój Polski, krajowego kapitału, budować patriotyzm gospodarczy, obniżać podatki, upraszczać prawo. To są wszystko rozwiązania zaczerpnięte z katalogu liberalnych propozycji gospodarczych - i cała ta grupa ten sposób myślenia podziela. Ale z drugiej strony - są także przekonani, że gospodarka powinna funkcjonować w otulinie konserwatywnych wartości i tam, gdzie istnieją silne więzi społeczne oraz wysoki kapitał zaufania. Dlatego też cała ta grupa podziela pogląd, że trzeba szukać rozwiązań sprzyjających rodzinie. Trzeba stawić czoła podwójnemu kryzysowi: gospodarczemu i demograficznemu. Jeden i drugi są dla Polski zabójczy.

    Jak Panu się podobają komentarze, mówiące, że Jarosławowi Gowinowi rosną sondaże, gdy się nie odzywa? Pana nie było przez kilka tygodni w mediach i natychmiast poparcie skoczyło do 7 proc. Ale Pan wrócił - i natychmiast zaczął zanudzać, jak tym wywodem przed chwilą.
    W przeciwieństwie do pana wyżej cenię pana czytelników i wyżej cenię Polaków. Uważam, że oni potrzebują politycznego programu. Kompletnie nie przekonują mnie tacy politycy jak Leszek Miller, którzy twierdzą, że od programu ważniejszy jest kolor marynarki, w jakim pojawią się na konferencji prasowej. Postanowiłem pójść pod prąd w polskiej polityce. Do tej pory zawsze najważniejsze były gierki personalne: kto przeciwko komu. Ja uznałem, że najpierw chcę zbudować program, potem wokół niego skupić energię społeczną, a dopiero z takiego ruchu społecznego wyłonić reprezentację polityczną. Wbrew temu, czego wszyscy się spodziewali - na czele z Donaldem Tuskiem - po wyjściu z Platformy nie ogłosiłem natychmiast powstania nowej partii i nie podjąłem próby skrzyknięcia rozmaitych politycznych niedobitków, tylko rozpocząłem ciężką, metodyczną pracę u podstaw. Mam na jej wykonanie dwa lata. Stawiam sobie jasny cel: chcę zbudować ugrupowanie, które w wyborach w 2015 r. zdobędzie 20 proc.
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo