Anglia - Polska: historia spotkań

    Anglia - Polska: historia spotkań

    Jerzy Filipiuk

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Anglicy to jeden znajczęstszych rywali polskiej reprezentacji. I zarazem najtrudniejszych, bo udało się go pokonać tylko raz (gorszy bilans mamy tylko z Niemcami). Ale jednocześnie to przeciwnik, z którym rywalizacja tworzyła historię polskiego futbolu.
    Polskim bohaterem na zawsze pozostanie Jan Tomaszewski – „człowiek, który zatrzymał Anglię”. W czwartek minie 40 lat od dnia, w którym zyskał to miano. Swoimi interwencjami uchronił nasz zespół od porażki, broniąc wiele strzałów gospodarzy, a remis 1:1 zapewnił nam awans na MŚ w RFN. Wyzywany przed meczem od „klaunów”, kontuzjowany na początku gry, bezpardonowo atakowany przez rywali, dał się pokonać tylko z rzutu karnego.
    Kiedy cztery dni później Polacy grali towarzysko w Dublinie z Irlandią, przyjął ich premier tego kraju, gratulując remisu na Wembley i zapraszając „Tomka” do zajęcia miejsca w fotelu, w którym urzęduje. Nasz bramkarz wziął też udział w programie telewizyjnym, a gdy wyznał w nim, że lubi piwo, na drugi dzień w hotelu otrzymał sześć skrzynek z tym trunkiem.

    Jan Domarski nie zaznał tylu przejawów uwielbienia, choć to on strzelił gola dającego naszej drużynie prowadzenie. Ba, padały nawet twierdzenia, że pokonał Petera Shiltona, bo mu piłka „przyszła, naszła, zeszła, weszła”. Sam nie przejął się tymi opiniami. Ma satysfakcję, że na zawsze zapisał się w annałach naszego futbolu. Jest jednym z jedenastu Polaków, którzy strzelili gola Anglikom. Ale to jego strzał okazał się najcenniejszy.

    „Zwycięski remis” przyćmił wszystkie inne mecze z Anglią. I wszystkich, no prawie, bohaterów innych spotkań. Wśród tych ostatnich byli Włodzimierz Lubański i Marek Citko. Obaj strzelili po bramce (pierwszy w 1973, drugi w 1996 r.) i obu mecz ten zmienił piłkarską karierę. Lubańskiemu – na zawsze złamał, bo doznał wówczas kontuzji, po której wprawdzie wrócił do gry i po ponad 40 miesiącach do reprezentacji, ale już nigdy nie grał tak dobrze jak wcześniej. Citce –na chwilę przyśpieszył, bo po udanych meczach w Widzewie Łódź w Lidze Mistrzów zdobył jeszcze większą sławę, wygrywając nawet plebiscyt na najpopularniejszego polskiego sportowca w 1996 (olimpijskim!) r.

    Citko to jeden z czterech Polaków, którzy pokonali angielskich bramkarzy na ich terenie. Pierwszym był Jerzy Sadek, który w 1966 r. wpakował piłkę do siatki jednego z najlepszych golkiperów wszech czasów Gordona Banksa (do remisu doprowadził głową Bobby Moore). Po meczu, który odbył się na stadionie Evertonu, przedstawiciele tego klubu zaproponowali mu transfer do The Toffies, oferując ponoć za gracza ŁKS Łódź astronomiczną wówczas kwotę 100 tys. funtów. W rewanżu w Chorzowie Polacy przegrali 0:1. W tym samym roku Anglicy zostali mistrzami świata.Pozostali Polacy, którzy zdobyli gole w Anglii, to wspomniany Domarski oraz Jerzy Brzęczek (1999) i Tomasz Frankowski (2005).

    Z 28 goli, które Anglicy strzelili naszej reprezentacji, aż sześć było dziełem Gary’ego Linekera. Ten świetny napastnik Józefa Młynarczyka pokonał aż trzykrotnie (w 1986 r.), Jarosława Bakę dwa razy (w 1989 r. i dwa lata później), a Józefa Wandzika raz (w 1990 r.). To m.in. jego trafienie na Wembley w 1989 r. przesądziło o dymisji Wojciecha Łazarka.

    Hat trick w meczu z Polską, w 1999 r., zaliczył także rudowłosy pomocnik Paul Scholes. Adama Matyska pokonał nogą, głową (choć mierzył tylko 166 cm) i... ręką (czego nie zauważył sędzia). Trzy gole, jednak tylko w dwóch spotkaniach, zdobył także Alan Shearer. Mógł strzelić i czwartego, ale z rzutu karnego trafił w słupek.

    Magia angielskiej piłki często deprymowała największych polskich twardzieli. W 1999 r. na Wembley zwykle bardzo ofensywnie usposobiony trener Janusz Wójcik wystawił w wyjściowej jedenastce aż sześciu nominalnych obrońców. Jakby tego było mało, w przerwie, choć Polacy przegrywali 1:2, na boisko wszedł kolejny obrońca Tomasz Kłos. Efekt? Polacy przegrali 1:3. Ba, w rewanżu w Warszawie, gdy Polakom zwycięstwo zapewniało baraż o Euro 2000, Wójcik znów wystawił... sześciu defensorów. Specjalne zadanie otrzymał Tomasz Iwan. Miał biegać za Davidem Beckha-mem i... obrażać jego żonę Victorię. Skończyło się na 0:0. Pietra przed Anglikami miał nie tylko buńczuczny Wójcik, ale też mistrz piłkarskich powiedzonek Wojciech Łazarek, który w 1989 r. wyglądał przed meczem na Wembley na mocno przestraszonego. Ktoś ujawnił, że gdy rozrysowywał na tablicy taktykę gry swych podopiecznych, ze strachu łamał sobie kredę.

    Dziś Fornalik strachu pewnie czuł nie będzie. On te eliminacje i tak już przegrał. Zdrugiej jednak strony w październiku 2012 w Warszawie (słynny mecz w basenie) był bliski pokonania Anglików. Może dziś, na koniec, wreszcie się to uda?RM



    *DŁUGOTERMINOWA PROGNOZA POGODY NA PAŹDZIERNIK 2013
    *Kto najwybitniejszym absolwentem śląskich uczelni? [PLEBISCYT DZ]
    *Najpiękniejsze Polki w Kalendarzu Charytatywnym 2014 [ODWAŻNE ZDJĘCIA]
    *Najlepsze przepisy na pyszne dania GOTUJ Z DZIENNIKIEM ZACHODNIM
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama