Trzy hipotezy w sprawie wypadku w kopalni Borynia

    Trzy hipotezy w sprawie wypadku w kopalni Borynia

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Uszkodzony kabel, pożar w szczelinie wyrobiska, albo samozapłon kleju - to potencjalne przyczyny zapalenia się i wybuchu metanu 4 czerwca 2008 roku w Boryni.
    W katastrofie zginęło wówczas sześciu górników, rannych zostało siedemnastu. We wtorek poznaliśmy wyniki pracy specjalnej komisji powołanej po tragedii przez Wyższy Urząd Górniczy.

    Wiceprezes WUG Wojciech Magiera twierdzi, że sprawa wypadku była skomplikowana: - Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie powiedzieć dlaczego zapalił się metan. Przed wypadkiem skumulowało się kilka niekorzystnych czynników. One zakłóciły stan równowagi gazów - wyjaśnia.


    Co się stało? Około godz. 22, według ustaleń komisji, jednocześnie otworzyły się dwie tamy wentylacyjne. Ruch powietrza został zakłócony. Rozszczelnił się rurociąg służący do odmetanowania. Gaz zgromadził się w zrobach zawałowych ściany, z której wydobywano węgiel.

    W pierwszej hipotezie przyjęto, że metan dotarł do miejsca endogenicznego pożaru szczelinowego. W drugiej, winą za tragedię obarcza się zwarcie w uszkodzonym przewodzie zasilającym wiertnicę. Trzecia mówi o samozapłonie kleju poliuretanowego, który służy do uszczelniania stropu. 14 górników spośród 17 rannych w wybuchu metanu wróciło do pracy

    Andrzej Tor, wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy Borynia, podkreślił, że we wszystkich kopalniach spółki występuje najwyższy stopień zagrożenia metanowego. Zakład, w którym 10 miesięcy temu doszło do tragedii, pracuje od 38 lat. - To był pierwszy wybuch metanu, a przecież warunki pracy cały czas są podobne - podkreślał.

    Dodał, że brak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co spowodowało zapłon, sprawił, że spółka robi wszystko, by wykluczyć niebezpieczeństwo płynące z okoliczności przedstawionych we wszystkich trzech hipotezach.

    - Gdy komisja pracowała i dowiadywaliśmy się o kolejnych okolicznościach, na bieżąco robiliśmy wszystko, żeby poprawić bezpieczeństwo - wyjaśniał wiceszef JSW.

    Komisja WUG ujawniła, że w kopalni nie dopełniono formalności związanych z pracami wiertniczymi. Wykonywano otwory odmetanowania, choć stanowisko wiertnicze nie zostało odebrane przez dozór. W aktach nie znaleziono zezwolenia na używanie wiertnicy. Pracownicy ją obsługujący nie mieli przenośnych metanomierzy. Te nieprawidłowości nie miały jednak znaczącego wpływu na wypadek.

    Specjalna komisja przesłuchała 76 świadków, w tym poszkodowanych i kierownictwo kopalni. O ewentualnych sankcjach wobec winnych tych nieprawidłowości zdecyduje Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku. Komisja wydała zalecenia, by w przyszłości uniknąć wypadku takiego jak w Boryni. Kopalnie mają analizować stan gazów w rurociągach odmetanowania, wzmóc nadzór nad robotami wiertniczymi, udoskonalić system automatycznej gazometrii, a także zbadać zastosowanie klejów poliuretanowych. Ze ściany, w pobliżu której doszło do wypadku, od marca znowu wydobywany jest węgiel.
    Z 17 poszkodowanych, do pracy wróciło 14 osób. Pozostali nadal wracają do zdrowia.



    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ukrywanie prawdy

      janud (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Tym razem nie było kozła ofiarnego typu firma Mard, która niesłusznie jest obwiniana w sprawie z Halemby.
      Czy nadal nie można mówić prawdy?
      A może WUG zatrudnia niewłaściwych ekspertów?
      Jacek...rozwiń całość

      Tym razem nie było kozła ofiarnego typu firma Mard, która niesłusznie jest obwiniana w sprawie z Halemby.
      Czy nadal nie można mówić prawdy?
      A może WUG zatrudnia niewłaściwych ekspertów?
      Jacek Dunajewskizwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo