W Sosnowcu celowo podpalają trawy

    W Sosnowcu celowo podpalają trawy

    Grażyna Dębała

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Sosnowieccy strażacy kilkanaście razy dziennie wyjeżdżają do płonących pól. Podobnie jest w Jaworznie, Będzinie czy Zawierciu.
    - To są najczęściej celowe podpalenia. Ludzie nie zdają sobie sprawy ze szkód, jakie wyrządzają przyrodzie - tłumaczy Grzegorz Nowak, komendant sosnowieckiej Państwowej Straży Pożarnej.
    W czwartek, podobnie jak w środę, strażacy gasili ogromne połacie suchej trawy między innymi za cmentarzem w Sosnowcu Milowicach. Ich praca budziła kontrowersje wśród obserwujących ich mieszkańców.

    - Zamiast gasić ogień po prostu patrzą, jak się pali - mówili z wyrzutem mieszkańcy.

    Strażacy jednak przekonują, że robili wszystko jak należy.

    - Kiedy pali się trawa to dużą przeszkodą podczas akcji może być wiatr, a tutaj wiało i to mocno. W takiej sytuacji strażacy powinni działać ramię w ramię, nie powinni się rozpraszać. Należy najpierw dobrze i do końca ugasić płomienie w jednym miejscu, żeby przejść do kolejnego, co być może dla postronnych obserwatorów wyglądało na opieszałość - tłumaczy Grzegorz Nowak.

    Komendant broni swoich ludzi. - Trzeba pamiętać, że przy takim ogniu temperatura powietrza jest bardzo wysoka, a strażacy dodatkowo ubrani są w strój, który chroni ciało przed ogniem, ale potęguje uczucie gorąca. W takiej sytuacji, kiedy pali się trawa i nie ma zagrożenia, że ogień się przeniesie albo rozprzestrzeni w niekontrolowany sposób, to chwila odpoczynku nie jest niczym nadzwyczajnym - przekonuje Grzegorz Nowak.

    Pożary traw to ogromne straty dla przyrody. - W płomieniach, z powodu wysokiej temperatury i braku tlenu giną pożyteczne zwierzęta. I nie chodzi tylko o owady, bo zdarza się, że sarny, jelenie czy dziki tracą orientację z powodu dymu i zdychają z powodu zaczadzenia - wyjaśnia Marcin Tosza, z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Jaworznie.

    Płomienie niszczą też lasy, szkodzą glebom i powietrzu, a poza tym generują ogromne koszty, bo za jedną akcję gaśniczą zapłacić trzeba od tysiąca do kilkunastu tysięcy złotych. Rolnicy, którzy wypalają trawę nie mogą liczyć na unijne dopłaty. Za wypalanie traw grożą też konsekwencje prawne, bo można za to trafić do aresztu lub zapłacić grzywnę.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama