Ruch Chorzów - Górnik Zabrze 2:1 [ZDJĘCIA, RELACJA, OPINIE]...

    Ruch Chorzów - Górnik Zabrze 2:1 [ZDJĘCIA, RELACJA, OPINIE] Wielkie Derby Śląska dla Niebieskich

    Jacek Sroka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Mecz Ruch - Górnik. 100. Wielkie Derby Śląska
    1/39
    przejdź do galerii

    Mecz Ruch - Górnik. 100. Wielkie Derby Śląska ©Arkadiusz Gola

    Wielkie Derby Śląska mecz Ruch-Górnik: Setne Wielkie Derby Śląska zakończyły się zwycięstwem Ruchu 2:1. Ponad 8 tysięcy kibiców chorzowian miało więc w sobotni wieczór powody do radości. Porażki swoich ulubieńców na Cichej nie zobaczyli fani Górnika, których z powodu remontu sektora dla gościu, nie wpuszczono na stadion. ZOBACZ ZDJĘCIA i CZYTAJ RELACJĘ
    WIELKIE DERBY ŚLĄSKA RUCH GÓRNIK - RELACJA LIVE NA EKSTRAKLASA.NET OD GODZ. 20:30:


    WIELKIE DERBY ŚLĄSKA RUCH - GÓRNIK - ZOBACZ ZDJĘCIA KIBICÓW

    100. Wielkie Derby Śląska Ruch - Górnik: Kibice w Śląskim Ranczo i hali Pogoni [ZDJĘCIA]

    100. Wielkie Derby Śląska Ruch - Górnik: Oprawa kibiców Ruchu [ZDJĘCIA]

    Patronem jubileuszowej potyczki Ruchu i Górnika był zmarły przed miesiącem wspaniały gracz Niebieskich Gerard Cieślik. Ogromny portret „Małego Łącznika” rozłożono na jednym z sektorów trybun na Cichej. Na stadionie można było również kupić pamiątkowe koszulki z podobizną legendy chorzowskiego klubu. Cieślikowi zadedykowano też jego ulubioną piosenkę „Trzej przyjaciele z boiska” wykonaną przed pierwszym gwizdkiem przez aktora Teatru Rozrywki Marka Chudzińskiego.

    O swoim idolu pamiętali także kibice Ruchu, którzy najpierw skandowali jego imię i nazwisko, a następnie zapalili sztuczne ognie mające uczcić pamięć człowieka, który w 1957 roku pokonał na Stadionie Śląskim Związek Radziecki. Fani Niebieskich odpalili też zakazane race, ale tym razem wszystko było zgodnie z przepisami, bo paliły się one poza stadionem.

    Tradycyjnie już przed derbami eleganckimi zegarkami uhonorowano dwóch byłych piłkarzy obu klubów. Tym razem otrzymali je Jan Benigier z Ruchu i Henryk Latocha z Górnika. Organizatorzy nie zapomnieli także o obecnych zawodnikach i szkoleniowcach obu klubów, którzy z okazji setnych WDŚ dostali wybite specjalnie na tę okazję pamiątkowe medale.

    Trener Ryszard Wieczorek przed meczem obawiał się, że piłkarzom szyki może pomieszać wiatr. Orkan „Ksawery” na szczęście osłabł, za to na Śląsk zawitała zima. Z usunięciem śniegu z boiska poradziły sobie służby stadionowe oraz podgrzewana murawa. Biały puch zalegał za to na trybunach, co wykorzystywali niektórzy kibice gospodarzy obrzucając śnieżkami piłkarzy Górnika wykonujących rzuty rożne i wrzuty z autu.

    Mimo trudnych warunków pogodowych mecz był dobrym widowiskiem. Początkowo lepsze wrażenie sprawiali zabrzanie. Z dystansu próbowali strzelać Krzysztof Mączyński i Łukasz Madej. Goście prowadzenie objęli w 25 minucie. Po dośrodkowaniu Macieja Małkowskiego Mateusz Zachara trącił piłkę głową, a próbujący interweniować bramkarz Ruchu Michał Buchalik odbił futbolówkę wprost pod nogi Radosława Sobolewskiego. Doświadczony pomocnik Górnika nie mógł zmarnować takiej okazji i z bliska wepchnął piłkę do siatki.

    Chorzowianie rzucili się do odrabiania strat. Filip Starzyński groźnie strzelał z dystansu, lecz Pavels Steinbors zdołał odbić piłkę na róg. Chwilę później bramkarz zabrzan obronił uderzenie głową Grzegorza Kuświka.Szczęścia próbowali też Bartłomiej Babiarz i Łukasz Janoszka, ale ich strzały minimalnie chybiły celu.

    Po zmianie stron trener Jan Kocian jeszcze wzmocnił ofensywę Niebieskich wpuszczając na murawę drugiego napastnika Macieja Jankowskiego. Ruch nacierał, a bardzo aktywny był na prawej stronie boiska Martin Konczkowski. Niewiele jednak brakowało, by atakujący gospodarze stracili drugą bramkę. Po szybkiej kontrze Madeja świetną sytuację miał Prejuce Nakoulma, ale strzelił wysoko nad poprzeczką.

    Kibice chorzowian przygotowali na setne WDŚ efektowną oprawę spotkania. Tym razem, w przeciwieństwie do meczu w 2012 roku, postanowili nie narażać klubu na kary finansowe. Urządzonego przez nich w II połowie pokazu sztucznych ogni nie powstydziłaby się niejedna impreza sylwestrowa. Wystrzeliwano je jednak z dachu dawnego hotelu huty Batory stojącego poza trybunami. Również race odpalono poza stadionem na terenie należącym do huty.

    Ruch atakował. Groźnie na bramkę Górnika strzelał Kamil Włodyka, ale jeszcze groźniejsze były kontry zabrzan. Zachara w 68 minucie znalazł się sam na sam z bramkarzem, lecz zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, a gdy już w końcu uderzył, to nad poprzeczką. Niewykorzystanie takiej okazji zemściło się na gościach. W 73 minucie po wspaniałym uderzeniu z rzutu wolnego do remisu doprowadził Starzyński. Popularny „Figo” uderzył piłkę z ponad 30 m w samo okienko bramki Górnika.

    Ruch do końca starał się zdobyć zwycięską bramkę. Bliski szczęścia był Kuświk, ale dobrze z bramce Górnika bronił Steinbors. Bramkarz zabrzan obronił także uderzenie Starzyńskiego z linii pola karnego. Po uderzeniu głową Piotra Stawarczyka w 83 minucie był już jednak bezradny. Asystę przy tej bramce zaliczył Starzyński dokładnie dośrodkowując z rzutu rożnego i w pełni zasługując na miano bohatera meczu.

    Ruch Chorzów – Górnik Zabrze 2:1 (0:1)

    Bramki 0:1 Radosław Sobolewski (25), 1:1 Filip Starzyński (73), 2:1 Piotr Stawarczyk (83)

    Sędziował Szymon Marciniak (Płock)
    Widzów 8.300
    Żółte kartki Włodyka, Smektała (Ruch) - Sobolewski, Mączyński (Górnik)

    Ruch Buchalik – Konczkowski, Malinowski (57. Helik), Stawarczyk, Dziwniel – Włodyka (84. Smektała), Surma, Starzyński, Babiarz (46. Jankowski), Janoszka – Kuświk

    Górnik Steinbors – Olkowski, Łukasiewicz, Pandża, Małkowski – Nakoulma (80. Oziębała), Przybylski (86. Iwan), Mączyński, Sobolewski, Madej – Zachara (74. Łuczak)

    Po meczu powiedzieli:

    Ryszard Wieczorek (trener Górnika Zabrze): "Przegraliśmy wygrany mecz. Mając wszystko pod kontrolą, parę sytuacji bramkowych, prowadząc 1:0, musimy umieć +dobić+ przeciwnika. Tak się niestety nie stało. Było wiadomo, że kiedy stracimy gola, będzie ciężko, bo publika poniesie gospodarzy. Trzeba mieć w składzie zawodników potrafiących tak wykonać rzut wolny, jak Filip Starzyński. Straciliśmy dwa gole po stałych fragmentach. Co z tego, że graliśmy dobrą piłkę, kiedy nie potrafimy +zamknąć+ meczu przy prowadzeniu 1:0".

    Jan Kocian (trener Ruchu Chorzów): "Nie mam słów, by wyrazić, jak jestem szczęśliwy. Wyszliśmy z ciężkiej sytuacji, przegrywając 0:1 z wiceliderem tabeli. Kiedy Starzyński wyrównał, myślałem, że mamy jeden punkt. Gol Stawarczyka to był najszczęśliwszy moment dla mnie, od kiedy pracuję w Ruchu. Zespół pokazał wielką siłę i charakter, piłkarze zasłużyli na dwa dni wolnego. W przerwie w szatni nie było zwątpienia, mimo niekorzystnego wyniku. Myślę, że byliśmy dziś lepsi, częściej mieliśmy piłkę pod kontrolą. Filip Starzyński zostaje po treningach, by ćwiczyć rzuty wolne i dzisiaj trafił". (PAP)
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama