Załogi dały zielone światło dla strajku zbrojeniówki

    Załogi dały zielone światło dla strajku zbrojeniówki

    Michał Wroński

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Za tydzień przedstawiciele central związkowych z zakładów przemysłu zbrojeniowego spotkają się z ministrem Michałem Bonim. To mają być rozmowy ostatniej szansy.
    Jeśli okaże się, że strona rządowa nie zaakceptuje propozycji złożonych przez zarządy spółek produkujących sprzęt wojskowy, to dojdzie do strajku generalnego. Pracownicy zbrojeniówki dali "zielone światło" dla tej formy protestu. Choć pełne wyniki odbywającego się w czwartek i piątek referendum znane będą na początku przyszłego tygodnia, to zebrane wczoraj wstępne szacunki z kilku zakładów nie pozostawiają złudzeń.

    - W zakładach Bumar Łabędy przy 73-procentowej frekwencji 95 procent uczestniczących w referendum opowiedziało się za strajkiem. W Zakładach Metalowych Mesko w Skarżysku-Kamiennej ten odsetek wyniósł 98,6, zaś w gdyńskim Radmorze 88 procent - wylicza Zdzisław Goliszewski, przewodniczący Solidarności w gliwickiej fabryce Bumar Łabędy. Spotkanie z ministrem Bonim jest ostatnią szansą na porozumienie


    Jak zapowiada, po spotkaniu z ministrem Boni obradować ma Komitet Strajkowy zawiązany przez działające w zbrojeniówce centrale związkowe. Kwestia ewentualnego strajku rozstrzygnie się więc pod koniec kwietnia.
    - Sytuacja jest jasna: akceptacja przez rząd propozycji zarządów spółek zbrojeniowych zażegnuje wizję strajku, brak takiej aprobaty równoznaczny jest z akcją strajkową. Albo będziemy się upominać o swoje, albo nas nie będzie - mówi Goliszewski.

    Owe propozycje złożone przez sektor zbrojeniowy stronie rządowej to gotowość do zaciągnięcia przez przedsiębiorstwa bankowych kredytów na finansowanie produkcji w najbliższym czasie, pod warunkiem uzyskania rządowych gwarancji odbioru przez wojsko wyprodukowanego sprzętu. W przypadku największego w Polsce producenta sprzętu wojskowego - skupiającej 22 spółki grupy Bumar - wstępne plany dotyczą gwarancji na około 1,7 mld zł. Od tego czasu ta kwota wyraźnie jednak zmalała.

    - Nasze aktualnie prowadzone negocjacje zmierzają do pozyskania zamówień wartych 1,1 - 1,3 mld zł - przyznaje Józef Zakrzewski, dyrektor Biura Strategii i Zarządzania grupy Bumar.

    Sytuacja w należących do koncernu zakładach w Gliwicach-Łabędach znowu się komplikuje. Jak przekazali nam związkowcy, w czwartek część załogi usłyszała, że nie ma pieniędzy na wypłatę wynagrodzeń za kwiecień. Najgorsze się perspektywy osób zatrudnionych przy tzw. produkcji specjalnej - oni na deskę ratunkową w postaci cywilnych zamówień nie mają co liczyć (podobnie było w styczniu i lutym - wówczas pieniądze wypłacano w ratach).

    - Podobno w przyszłym roku szykuje się nam mnóstwo zamówień. Pytanie tylko, czy dotrwamy do tego czasu bez wsparcia państwa - pyta Zdzisław Goliszewski.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo