Tym razem się uda?

    Tym razem się uda?

    Dorota Niećko, Marta Żabińska

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Czy tym razem doczekamy się przebudowy śródmieścia Katowic? Józef Kocurek, wiceprezydent odpowiedzialny za rozwój miasta zapewnia, że tak: w budżecie zabezpieczono pieniądze, a władze miasta są zdeterminowane.
    Nasi Czytelnicy są jednak sceptyczni. - Trzeba zacząć od zmiany władzy. Wciąż słyszymy o projektach, kto wygrał konkurs, ale nic o właściwych pracach - ocenia na stronie katowice.naszemiasto.pl użytkownik As.

    To prawda. Plany i konkury już były. I nic z nich nie wyszło. Po raz pierwszy za przebudowę urzędnicy zabrali się w 1945 r. Ówczesny Urząd budownictwa naziemnego przystąpił do remontu nieruchomości miejskich i rozbiórki gmachów spalonych przez Niemców (kwartał domów pomiędzy Rynkiem a ulicami Jana i Pocztową). Prawdopodobnie rozpisano konkurs na przebudowę.

    W 1954 roku rynek miał zostać poszerzony. Miał przy nim zostać tylko obecny gmach teatru, reszta budynków miała ustąpić miejsca wielkim, nowoczesnym obiektom administracyjnym, handlowym i kulturalnym. W sąsiedztwie miała rozpocząć się budowa monumentalnych gmachów Śląskiej Biblioteki Publicznej czy Opery Śląskiej. Planowano budowę domu kultury, teatru, rozgłośni radiowej, cyrku i dwóch kin.

    Za brak realizacji tych planów trudno obwiniać obecnych włodarzy miasta. Ale ostatni konkurs na przebudowę śródmieścia ogłoszono w 1996 r. Wygrała praca Andrzeja Gałkowskiego, który podzielił rynek na kilka części. Plansze z projektami wyeksponowano na parterze Domu Prasy. - Ludzie się zatrzymywali, oglądali je - wspomina katowicki architekt Jurand Jarecki, autor m.in. Skarbka. Dlaczego wtedy nic nie wyszło z tych planów? - Nie wiem, za moich czasów nie ogłaszano tych konkursów - tłumaczy się Józef Kocurek.

    To nie do końca prawda. W 1996 r. wiceprezydentem miasta był już Piotr Uszok, a Józef Kocurek - radnym i przewodniczącym komisji gospodarki komunalnej. Jednak radni nie zainteresowali się projektem. - Byłem w sądzie konkursowym tego projektu. Zostałem zaproszony na sesję Rady Miasta, by przedstawić, jak to wszystko będzie wyglądało - opowiada Jarecki. - Czekałem chyba z godzinę. Wreszcie jeden z urzędników delikatnie mi powiedział, że mogę sobie darować, bo to nie jest temat numer jeden, że nikogo to już nie interesuje. I poszedłem do domu. - Przez lata nabrałem dużo sceptycyzmu. Myślę, że tym razem coś się uda zrobić, jednak nie w takiej skali, o jakiej się mówi. Wystarczy spojrzeć, ile trwa remont kanalizacji w ul. Warszawskiej albo na ruinę Katowickiego Centrum Biznesu - ocenia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama