Dawid został kierowcą tira i nie myślał o chorobie

    Dawid został kierowcą tira i nie myślał o chorobie

    Aleksander Król

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Szesnastoletni Dawid Rosak z Pszowa spełnił swoje wielkie marzenie. W sobotę usiadł za kierownicą tira i samodzielnie sterował volvo z naczepą.
    Chłopiec cierpi na mukowiscydozę - ogólnoustrojową chorobę objawiającą się m.in dużą skłonnością do zapalenia oskrzeli i płuc. Uśmiech na jego twarzy pojawił się dzięki Fundacji Mam Marzenie, która spełnia życzenia dzieci, których życie jest zagrożone. - Gdy miałem 12 lat po raz pierwszy prowadziłem samochód osobowy. Tata pozwala mi też czasem pokierować swoją laguną, ale nie można tego porównać z jazdą tirem. To niesamowite - mówił zachwycony Dawid, zmieniając biegi w kabinie ciągnika.

    Chłopak uczy się w Technikum Mechanicznym w Pszowie. Lubi chodzić do szkoły. Niestety często musi opuszczać zajęcia. - Syn szybko łapie infekcje i wówczas nie może spotkać się z rówieśnikami.
    Każdego dnia musi być kilka razy inhalowany i jeść garść tabletek. Ale dobrze sobie radzi - mówi Marian Rosak, ojciec szesnastolatka. Gdy urodził się Dawid, lekarze nie potrafili od razu zdiagnozować jego choroby. - Chodziliśmy od jednego doktora do drugiego. Wykonywaliśmy dziesiątki badań. Dawid miał poważne problemy z płucami i oskrzelami. Był bardzo mizerny. Dopiero po dwóch latach jeden z miejscowych lekarzy stwierdził, że może to być mukowiscydoza i wysłał nas do kliniki w Zabrzu. Tam diagnoza się potwierdziła - wspomina ze łzami w oczach. Gdy trzy lata później urodził się brat Dawida, zaraz wykonano mu odpowiednie badania. Okazało się, że Mirek jest także ciężko chory. - Chłopcy leczą się w Rabce. Pierwsze leczenie było bardzo długie, trwało wiele miesięcy. Teraz jeździmy tam kilka razy w roku. Synowie zawsze nabierają tam sił - mówi pan Marian.

    W ubiegłym roku chłopców odwiedzili przedstawiciele Fundacji Mam Marzenie. - Chcieli najpierw laptopa i gry PSP, bo gdy przez wiele tygodni przebywają w szpitalu bardzo się nudzą. Ale potem, podczas rozmów okazało się, że mają inne, wielkie marzenia - mówi Patrycja Jakubczak ze śląskiego oddziału Fundacji Mam Marzenie. - Dzięki pomocy Pawła Słomianego z Forum Młodych Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, który znalazł firmę transportową, udało nam się spełnić marzenie Dawida - dodaje. W sobotę pod dom państwa Rosak podjechał biały ciągnik marki volvo. Dawid usiadł na siedzeniu kierowcy. Po kilku instrukcjach uruchomił silnik, wrzucił bieg i ruszył do przodu. Na swoim ogródku nie mógł jednak zbytnio poszaleć. Prawdziwa frajda rozpoczęła się na terenie firmy transportowej z Chrzanowa, gdzie zabrano później chłopców. Do ciągnika doczepiono naczepę. Dawid przez długi czas kręcił tam kółka wielkim wozem. - Samochód ma potężną moc, trzeba wiedzieć jak skręcić, by nie zahaczyć o coś przyczepą. Chciałbym kiedyś zostać kierowcą ciężarówki. Może za parę lat uda mi się minąć na drodze to volvo - mówił Dawid.

    Teraz Fundacja Mam Marzenie szuka kontaktów, by zrealizować także życzenie Mirka. To nie będzie łatwe. Trzynastolatek z Pszowa marzy o spotkaniu z wielkimi gwiazdami futbolu. - Chciałbym zostać trenerem drużyny Manchester United. Uwielbiam piłkę nożną - mówi Mirek. Chłopak uczy się w pierwszej klasie gimnazjum. Ma indywidualny tok nauczania. Nauczyciel odwiedza go w domu. - Teraz robię kartę motorowerową. Jak ją zdam, będę mógł jeździć z kolegami na skuterze - mówi.

    Fundacja Mam Marzenie spełniła już ponad 170 życzeń dzieci na Śląsku i dwa tysiące w całej Polsce.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama