Dwie 13-letnie siostry utonęły w oczku wodnym w Biernej

    Dwie 13-letnie siostry utonęły w oczku wodnym w Biernej

    J. Drost, Ł. Klimaniec

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Dwie 13-letnie bliźniaczki, Klaudia i Magda, utonęły w sobotę późnym popołudniem w oczku wodnym w Biernej na Żywiecczyźnie.
    Policja wyjaśnia okoliczności tragedii, mieszkańcy są w szoku.

    - Około 21.30 wracałam z pracy. Widziałam, jak wypompowują wodę z oczka. Zwłoki dziewczynek leżały już zawinięte w folię. Straszna tragedia - wzdycha mieszkanka ul. Rzemieślniczej, gdzie na pobliskiej posesji rozegrał się dramat.

    Policyjny komunikat jest lakoniczny: około godz. 18.30 siostry poszły podlać kwiaty na ogrodzonej działce znajomych.
    Na działce znajduje się oczko wodne o wymiarach 3 na 4 metry, głębokie na około 1,5 metra. Zwłoki dziewczynek w oczku wodnym znalazł ich kuzyn, który na polecenie matki dziewczynek, zaniepokojonej ich dłuższą nieobecnością, miał przyprowadzić je do domu. - Czekamy na wyniki sekcji zwłok - mówi Paweł Roczyna, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żywcu.

    Feralna posesja przy ul. Rzemieślniczej znajduje się na stromym zboczu. Rozciąga się z niej widok na panoramę Beskidów. W oczy rzucają się niedawno wybudowany parterowy dom, zadbany ogródek i stosunkowo duże oraz głębokie oczko wodne.

    Właściciela nie ma w kraju, pojechał na wesele do Włoch. Klucze od ogrodu zostawił mieszkającemu za płotem sąsiadowi, Bronisławowi Jakubcowi. Poprosił go, żeby pod jego nieobecność doglądał posesji. Kwiaty miały podlewać bliźniaczki.

    - W środę jedna z dziewczynek przyszła podlewać kwiaty z matką. W piątek dziewczyny były same. W sobotę też przyszły same - opowiada Bronisław Jakubiec. Dodaje, że wpuścił dziewczynki, dał im konewkę, co się stało później nie wie.

    Jacek Juszko mieszka niedaleko miejsca, w którym doszło do tragedii . Podkreśla, że nie było słychać żadnego wołania o pomoc.

    - Byłem tu cały czas i pewnie coś bym usłyszał. Ale nie było żadnego wołania: Pomocy, ratunku!. Na ile znam te dziewczyny, to wiem, że lubiły się ganiać, jak to dzieci. Myślę, że przyczyną tej tragedii była jakaś ich gonitwa. Może jedno drugie pociągnęło za rękę, potknęło się o kamień i wpadło do wody? - zastanawia się Juszko.

    Przebywający we Włoszech właściciel posesji, Robert S. nie mógł uwierzyć w to, co się stało.
    - Taki dramat. Nie wiem, co teraz zrobię. Pewnie zasypię to oczko wodne. Przecież ja tam będę musiał żyć - mówił poruszony Robert S.

    Juszko uważa, że trudno kogokolwiek obwiniać.

    - Sąsiada, który ich wpuścił, właścicieli domu czy rodziców? To był po prostu nieszczęśliwy wypadek - mówi Juszko.

    Stanisław Kucharczyk, sekretarz Urzędu Gminy w Łodygowicach, poinformował, że gmina udzieli niezbędnej pomocy i wsparcia rodzicom dziewczynek.

    Małe oczka bez pozwolenia



    Budowa przydomowych oczek wodnych i basenów do 30 metrów kwadratowych powierzchni nie wymaga uzyskania pozwolenia na budowę.

    Jednak przed rozpoczęciem prac, należy je zgłosić w odpowiednim urzędzie (np. w wydziale starostwie) i przedstawić projekt prac i szkic oczka wodnego.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      tragedia

      mija (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 15

      to ogromna tragedia jaka spotkala mieszkancuw biernej przednimi bylo całe zycie a tu musialy pozegnac sie z zyciem

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama