Ważne
    Japońskie inspiracje

    Japońskie inspiracje

    Henryka Wach-Malicka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Wystawa Ewy Rosiek-Buszko w Gliwicach tylko do 8 maja.
    Gigantyczne, kilkusetletnie sito z bambusowych gałązek i włókien jedwabiu trzyma czterech silnych mężczyzn, a nad przebiegiem ceremonii czuwa mistrzyni, której byle czym nie zadowolisz. Artyści z całego świata zrazu nie rozumieją dlaczego mistrzyni odrzuca pięćdziesiąt kolejnych partii cudownie delikatnej materii. Ale mistrzyni warto zaufać; ona jest tu po to, by doprowadzić adeptów sztuki czerpania papieru do perfekcji. W Japonii wszystko ma swój sens, czas i kolejność. W sztuce i w życiu.
    Ewa Rosiek-Buszko, która wygrała aplikację na stypendium w Mino, uważa ten fakt za swój prywatny cud. Nawet nie ze względu na pokonanie konkurencji, ale dlatego, że Japonia okazała się miejscem inspirującym. Po trzech miesiącach chciała nawet wracać; miała wrażenie, że nie wytrzyma naporu wrażeń i piękna, tak odmiennego od tego, co widziała dotąd.

    Plon jej pobytu w Mino, a także twórczość powstałą po powrocie do Polski, ale nawiązującą do japońskich przeżyć, możemy teraz oglądać w Ruinach Teatru Miejskiego w Gliwicach, gdzie prezentuje kolekcję obiektów wykonanych z papieru washi. Prawdziwa Japonia to Japonia prowincjonalna - mówi artystka

    Artystka w Gliwicach się urodziła i właśnie w tym mieście świętowała 30-lecie swojej pracy artystycznej. Nie sama zresztą; w innym miejscu Gliwic, w Centrum Edukacyjnym im. Jana Pawła II, prezentowana była ekspozycja prac trzech pokoleń rodziny artystki. Mama Ewy - Barbara studiowała architekturę wnętrz we Lwowie i choć na wiele lat porzuciła uprawianie sztuki, to odpowiedziała na zaproszenie córki i przygotowała kilkanaście portretów rysowanych delikatną, tradycyjną kreską. Ewa, absolwentka architektury wnętrz krakowskiej ASP, pokazała prace z lanego przez siebie w Mino papieru, a jej synowie prace dizajnerskie. Obydwaj zajmują się fotografią i grafiką, obydwu interesują obiekty postindustrialne. Paweł, który swoje zdjęcia przetwarza komputerowo, a nawet animuje, jest doktorantem Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, Piotr jeszcze nie zajmuje się sztuką zawodowo.

    - Do pomysłu tej potrójnej wystawy - mówi Ewa Rosiek-Buszko - też w jakimś sensie przyczyniła się Japonia. Może nie wprost, ale to właśnie w Mino doceniłam siłę tradycji i więzi między pokoleniami. Tam nie tylko przez prawie 14 wieków przetrwała technika lania papieru, ale i dziesiątki drobnych zwyczajów. Jeśli jesteś w japońskim domu gościem, co rano ktoś z domowników kłania ci się serdecznie i mówi: cudownie jest cię widzieć. A dzieci uczą się od dorosłych tego, co dorośli mają najlepszego - cnoty punktualności, spokoju i opanowania, a także szacunku dla sztuki, która obecna jest dosłownie na każdym kroku. W japońskich mieszkaniach wciąż wiszą kaligrafie, własnoręcznie wykonane przez członków rodziny, naprawdę celebruje się podawanie herbaty i naprawdę studiuje się sztukę ikebany. Nawet drzwi między pomieszczeniami wykonane są z tego samego papieru washi, z którego artyści tworzą dzieła sztuki.
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama