Częstochowa: Wymusili na synu zabicie ojca

    Częstochowa: Wymusili na synu zabicie ojca

    Janusz Strzelczyk

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ośmiu mężczyzn zasiadło w poniedziałek na ławie oskarżonych w rozpoczętym procesie częstochowskiej grupy przestępczej.
    Dwóch prokuratorów, przez ponad godzinę, na zmianą odczytywało akt oskarżenia, który w części został wyłączony z jawności.Grupa działała w latach 1998-2008. Oskarżeni handlowali bronią, materiałami wybuchowymi, ściągali długi od pożyczek, których sami, na wysoki procent udzielali.

    Rozbicie grupy było możliwe m.in. dzięki zeznaniom jednego ze skruszonych członków gangu, tak zwanego małego świadka koronnego.
    Jest to świadek, którego nie obejmuje program ochrony świadków, ale może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary. Za dzień zwłoki w spłacie pożyczek, które dawali naliczali 30 proc. odsetek

    Szefem gangu, w chwili jego rozbicia był 35-letni dziś Krzysztof K. Przejął gang wygrywając w nim walkę o władzę z też oskarżonym w tym procesie , 40-letnim Arturem W., który pod koniec lat 90. ubiegłego wieku zorganizował grupę. Zaczęli od ochrony agencji towarzyskich, potem doszedł handel narkotykami, w którym pomagał Paweł Sz., lekarz pochodzący z Częstochowy, mieszkający w Czechach. Pośredniczył w handlu pigułkami gwałtu, które częstochowscy gangsterzy sprzedawali w Niemczech. Czechy były też źródłem zaopatrzenia grupy w broń i materiały wybuchowe. Towar dostarczali obywatele Dagestanu.

    Zarobione na ochronie agencji towarzyskich i handlu narkotykami pieniądze pożyczali na bardzo wysoki procent, 10 proc. w skali miesiąca, a za każdy dzień zwłoki naliczali 30 proc. odsetek. Po dług przychodzili z bronią.

    Jednym z ich klientów był Wojciech W., właściciel firmy transportowej. Miał 350 tys. zł długu. Szef grupy Krzysztof K. zaproponował dłużnikowi podpisanie dwóch polis ubezpieczeniowych, na 200 i 150 tys. zł, z których pieniądze podejmą dwie osoby, należące do gangu. Wojciech S. tak zrobił. Szef grupy nalegał, aby Wojciech S. rozstał się z życiem, ale w taki sposób, żeby to wyglądało na wypadek. Syna Wojciecha S., Piotra S. zaczął namawiać, aby zainscenizował wypadek samochodowy, w którym on zabije ojca. Groził Piotrowi S., że jeśli nie zrobi tego, czego od niego żąda, to skończy w burdelu jako męska prostytutka. A jeśli dobrze wykona zadanie, to może liczyć na 100 tys. zł. Piotr S. uległ namowom.

    Od gangu dostał bmw, do którego zabrał ojca. W maju 2006 roku, w nocy w częstochowskiej dzielnicy Bór-Wypalanki autem rozpędzonym do szybkości 120 km na godz. uderzył prawą stroną w drzewo. Ojciec został ciężko ranny. Zmarł miesiąc później. Piotr S. przystąpił do gangu.

    Grupa pobiła byłego dyrektora częstochowskiego pogotowia ratunkowego i wymusiła od niego 80 tys. zł bo nie wywiązał się z umowy. Lekarz odpowiada w innym procesie oskarżony o sfingowanie zwolnień lekarskich dla przestępców, w zamian za łapówki.

    Oskarżonym grożą kary więzienia od 2 lat do dożywocia. Niektórzy byli już wcześniej karani za przestępstwa.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      opinia

      marek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 40 / 40

      nie moge tych glupot czytac 30% za dzień zwłoki ale bzdury pozyczałem nieraz zawsze miałem opużnienia i nie przypominam sobie o takiej karze, a 10% miesiecznie to prowident tez bierze i przylaza co...rozwiń całość

      nie moge tych glupot czytac 30% za dzień zwłoki ale bzdury pozyczałem nieraz zawsze miałem opużnienia i nie przypominam sobie o takiej karze, a 10% miesiecznie to prowident tez bierze i przylaza co tydzien ja wolalem od Krzysia taniej i wygodniej pozdrawia ostatni honorowy człowiek w tej wsi pełnej sprzedawczykówzwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama