Ruda Śląska: Halemba była jak bomba

    Ruda Śląska: Halemba była jak bomba

    Maria Olecha

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    W Sądzie Okręgowym w Gliwicach swoje zeznania w sprawie tragedii w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej składali w piątek kolejni świadkowie.
    Przypomnijmy: w wyniku wybuchu metanu i pyłu węglowego 21 listopada 2006 roku zginęło aż 23 górników. Na ławie oskarżonych zasiada w tym procesie 17 osób, a sąd przesłucha w sumie ponad 300 świadków.

    Zeznawały cztery kobiety, które w wypadku w Halembie straciły swoich mężów. Zeznania trzech z nich: Stanisławy Siepki, Marii Soboty i Weroniki Samisz były podobne. Wszystkie panie podkreślały, że mężowie mówili - nie wdając się w szczegóły - o trudnej i niebezpiecznej pracy w kopalni Halemba.

    - Mąż był pracownikiem firmy Mard. Pracował w różnych kopalniach. Niewiele mówił o swojej pracy w kopalni Halemba. Tylko tyle, że jest tam niebezpiecznie i warunki są bardzo trudne, bo stężenie metanu na dole jest wysokie i szybko wzrasta - mówi Stanisława Siepka. Jej tragicznie zmarły mąż chciał pracować tylko do końca listopada 2006 roku i zrezygnować.

    Jedynie Agnieszka Dola zeznała wczoraj, że w ogóle nie rozmawiała z mężem na temat jego pracy w nadzorze kopalni. Odwołała również swoje wcześniejsze zeznania przed prokuratorem z grudnia 2006 roku, ponieważ jak stwierdziła, "była wówczas na prochach". Regularnie na każdą rozprawę przyjeżdża Mariola Gaszka. W wypadku z 21 listopada 2006 roku straciła męża. Jak mówi, ze szczególną uwagą słuchała zeznań oskarżonych. Nie wierzy, że w tej katastrofie zawiniła tylko natura. A tak zeznawał m.in. Kazimierz D., były dyrektor kopalni Halemba. Utrzymywał ponadto, że kopalnia była od początku źle zaprojektowana.

    - Tydzień przed wypadkiem mąż był jakiś nieswój, chodził zamyślony, smutny, coś go gryzło. Pamiętam, że kiedy brat spytał go, co się dzieje, mąż odpowiedział, że na kopalni jest bardzo ciężko. Że jest wysokie stężenie metanu i pracują tam jak na bombie - powiedziała nam Mariola Gaszka. - Skoro on o tym wiedział, to wiedzieli i jego przełożeni. Dlaczego nic nie zrobili? Dyrektor kopalni był tylko dyrektorem na papierze? - pyta retorycznie rudzianka. Gaszka podkreśla, że chce sprawiedliwości i osądzenia winnych śmierci jej męża i 22 innych górników.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama