Ważne
    Kanada nie ukarze za śmierć Polaka

    Kanada nie ukarze za śmierć Polaka

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Kanadyjczycy postanowili, że policjanci, którzy porazili paralizatorem na lotnisku w Vancouver Roberta Dziekańskiego, nie odpowiedzą za to przed sądem.
    Matka tragicznie zmarłego Polaka domaga się, by sprawę przejęli polscy śledczy. To nie jest możliwe. Prowadzone w Gliwicach śledztwo zawieszono, bo kanadyjska strona zawiesiła pomoc prawną i nie przesłała dokumentów sprawy.

    Za oceanem w tej sprawie toczyło się kilka śledztw. Karne - zakończyło się. Jednak trwające publiczne przesłuchania funkcjonariuszy, którzy w październiku 2007 roku brali udział w wydarzeniach na lotnisku, wskazały, że ich zeznania były niespójne. Pojawiła się szansa na wznowienie postępowania karnego. Niestety - do tego nie doszło.

    Dlatego, jak donoszą kanadyjskie media, Zofia Cisowska chce, by okoliczności śmierci jej syna zbadano w Polsce.

    Polskie postępowanie w tej sprawie ruszyło m.in. po naszych publikacjach. Prowadzi je Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. W tym mieście bowiem Dziekański był w Polsce zameldowany.

    Początkowo strona kanadyjska chciała współpracować. Przysłała nawet do Polski część materiałów, m.in. wyniki sekcji zwłok. Po kilku miesiącach zawieszono pomoc prawną.

    Gliwiccy prokuratorzy sprawdzają, czy funkcjonariusze przy próbie zatrzymania Dziekańskiego na lotnisku przekroczyli uprawnienia i w ten sposób nieumyślnie spowodowali jego śmierć. Według polskiego prawa może im za to grozić do 5 lat więzienia. Na razie Polacy mają związane ręce. Bez dostępu do kanadyjskich akt nie mogą ruszyć z miejsca. To co mogli zrobić w kraju już zrobili.

    Powody dla których nasi śledczy nie dostają dokumentów zza oceanu są dwa: zawieszenie porozumienia o współpracy pomiędzy policjami Polski i Kanady oraz postawa adwokatów policjantów, którzy porazili Polaka taserem. Prawnik Dawid Butcher złożył w sądzie wniosek o nieupublicznianie dowodów w sprawie bez wyraźnego nakazu sędziego. Chodzi o to, by te materiały nie dotarły do Polski.

    Jednocześnie w Kanadzie Robert Dziekański urasta do miana bohatera. Media niemal każdego dnia donoszą o tej sprawie. Znana tamtejsza piosenkarka country Suzanne Gitzi poświęciła Robertowi piosenkę. Chce jego historią zainteresować gwiazdę amerykańskiego talk-show Oprah Winfrey.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      kara

      jacek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Post powtórzony.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      kara

      jacek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Nie pochwalam niektórych metod stosowannych przez kanadyjską policję, ale pamiętajmy, że Dziekoński nie był aniołem. W Polsce odsiedział kilkuletni wyrok więzienia za rozboje.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama