Drobne incydenty nie zakłóciły głosowania

    Drobne incydenty nie zakłóciły głosowania

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Proszę nie głosować na listę numer 11 - słyszeli wszyscy, którzy oddawali głosy w województwie śląskim.
    Ze startu w wyborach do Europarlamentu zrezygnowała większość kandydatów z listy "Kocham Polskę". Chętnych do pracy w Brukseli zostało dwóch. A do stworzenia listy potrzebnych jest co najmniej trzech kandydatów. Adam Słomka, "jedynka" listy stwierdził, że to protest przeciwko łamaniu standardów demokratycznych. Dodał też, że polska demokracja staje się coraz bardziej fasadowa.

    W regionie nie obyło się bez drobnych incydentów. W Białej koło Kłobucka członkowie komisji zastali w lokalu w szkole powybijane szyby w oknach i drzwiach. - Zgłosiliśmy to komisarzowi wyborczemu i policji. Sprowadziliśmy woźnego, aby wymienił szyby jeszcze przed przyjściem pierwszych wyborców - mówi Grażyna Stasińska, przewodnicząca komisji. Prawdopodobnie był to chuligański wybryk, choć po Białej natychmiast rozeszła się plotka, że we wsi pojawili się przeciwnicy integracji europejskiej.

    Kontrowersje na dzień przed wyborami wywołało ustawienie w alei Najświętszej Maryi Panny, w samym centrum Częstochowy, przyczep z wielkimi billboardami niektórych kandydatów. To strefa ograniczonego parkowania. Tyle, że przyczepy nie zostały w przepisach uwzględnione. Miasto zapowiada poprawienie zasad parkowania.

    W Sosnowcu przed południem sprzed jednego z lokali zniknęła flaga Unii Europejskiej. Ukradł ją 27-latek.

    - Był pijany. Prawdopodobnie wracał z nocnej imprezy. Policjanci zatrzymali go i odzyskali flagę. Ponownie zawisła przed lokalem wyborczym - wyjaśnia Adam Jachimczak ze Śląskiej Komendy Policji. Mężczyzna nie potrafił wytłumaczyć dlaczego ją ukradł. Nie wiadomo też, czy wcześniej zdecydował się oddać głos.

    Poza tym w miastach regionu wybory odbywały się bez incydentów.

    W Sosnowcu i w Tychach równocześnie z wyborami do PE odbywały się też referenda śmieciowe. Głosujący nie do końca wiedzieli o co w referendum chodzi. Byli zirytowani, że samorządy nie zadbały o właściwą akcję informacyjną.

    Dla Klaudii Małoty, tegorocznej maturzystki z Będzina, to były pierwsze wybory w życiu.- Czuję się wyjątkowo.Przed wyborami śledziłam strony internetowe, czytałam o kandydatach - podkreślała Klaudia.

    Ogromnym zainteresowaniem wybory cieszyły się w... bytomskim Areszcie Śledczym. Już trzy godziny po otwarciu lokalu frekwencja przekroczyła tam 30 procent. Uprawnionych było 370 osób.

    - Wszystko wskazuje na to, że frekwencja będzie wyższa niż 5 lat temu. Wtedy wyniosła 65 procent. W całym mieście do urn poszło wówczas zaledwie nieco ponad 14 procent uprawnionych do głosowania - mówi Wiesław Barański, członek komisji.

    - Głosujący więźniowie to bardzo kulturalni ludzie - podkreślała Grażyna Kwiatkowska, członkini "aresztowej komisji". Śmieje się, że dzięki wyborom po raz pierwszy w życiu trafiła "za kratki".

    Współpr.AJ,BW,PP,MAO, KAG, MANO, CIS, ŁG,NET,KASIA

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama