Uczniowie z Zabrza jeszcze raz zdawali maturę

    Uczniowie z Zabrza jeszcze raz zdawali maturę

    Katarzyna Piotrowiak

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Będę dochodzić swoich praw przed sądem - zapowiedziała maturzystka II Liceum Ogólnokształcącego w Zabrzu, która w poniedziałek musiała powtórzyć maturę z matematyki.
    Poziom podstawowy powtarzało także trzynastu innych maturzystów tego liceum, ponieważ 13 maja szkolna komisja egzaminacyjna nie dopilnowała... czasu pisania matury. W wyniku błędu komisji, młodzi zabrzanie dostali 50 minut więcej. Zamiast 120 minut, przewodnicząca komisji miała odliczyć 170 minut, a jeden z nauczycieli-egzaminatorów napisać podany przez nią czas na tablicy. Dyrektorka szkoły o sprawie dowiedziała się od nauczycielki matematyki, ponieważ maturzyści zaraz po egzaminie poszli do niej z zapytaniem: "pani profesor, ile właściwie trwa matura?". Szkoła jest ubezpieczona - komentuje żądania uczniów dyrektorka

    - Przewodnicząca komisji jest wzorowym nauczycielem. To był ludzki błąd. Nie mogę tylko pojąć, jak to się stało, że pozostali członkowie komisji nic nie zauważyli. Rozmawiałam z nimi. Nikt nie umiał mi tego wyjaśnić. Ktoś ich chyba zaczarował - mówi Lilianna Winter, dyrektorka II LO. Wczoraj wynajęła autobus, żeby zawieźć uczniów do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie na powtórkę. I towarzyszyła swoim uczniom w tej gehennie.

    - Uczniowie mają do nas wielki żal. To trudna sprawa - mówiła dyrektorka. Przyznaje, że tuż po wpadce komisji przeprowadziła małe śledztwo.

    - Ktoś podobno prychnął na sali, ale szybko go uciszyli. Maturzyści również mogli zwrócić uwagę, że komisja popełniła błąd, to oni przecież pisali egzamin - ocenia.

    Jedni maturzyści twierdzą, że ktoś próbował poprawić komisję i krzyknął "120 minut", inni, że poziom stresu był tak wysoki, iż nie mogli się skupić na zegarku.

    - Po prostu pisaliśmy. Nie miałem głowy do odmierzania czasu. Spojrzałem na tablicę i pisałem - opowiada Sylwek, jeden z maturzystów.

    Najbardziej poszkodowani są ci maturzyści, którzy wyszli z sali po dwóch godzinach. Mimo pisania oświadczeń i szkolnego śledztwa, oni również musieli ponownie pisać egzamin z matematyki. Okazało się, że w takich sytuacjach maturalne procedury przewidziały wyłącznie zbiorową odpowiedzialność. Lilianna Winter poinformowała OKE o uchybieniu komisji, co było podstawą do jej unieważnienia. - To ewidentna wina komisji, ukarałam ich naganą z wpisem do akt - przyznaje. Maturzyści zaś uważają, że nagana za powtórkę matury to zdecydowanie za mało, ponieważ przez ten błąd ich przyszłość wisi na włosku.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama