Sosnowiec: Brakuje weekendowych dyżurów sanepidu

    Sosnowiec: Brakuje weekendowych dyżurów sanepidu

    Sławomir Cichy

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Specjaliści przestrzegają, że w temperaturze powyżej 30 st. C mięso pozostawione przez 15 minut poza chłodziarką może zmienić się w niebezpieczną dla życia truciznę.
    Tymczasem sanepid i PIH nie pełnią dyżurów w weekendy i nie ma gdzie złożyć zawiadomienia o nieświeżym jedzeniu, serwowanym np. w restauracji. Chyba, że już dojdzie do zatrucia. Wówczas do akcji wkraczają nie tylko służby sanitarne, ale także policja i prokuratura. Klient ma prawo żądać, by próbki potrawy zostały przechowane do poniedziałku

    Dagmara Brzezina z Sosnowca Zagórza do końca życia nie zapomni upokorzenia, jakie przeżyła podczas uroczystego przyjęcia z okazji Pierwszej Komunii córki.

    - W sali w Kazimierzu, którą wynajęliśmy na rodzinne spotkanie, podano nam nieświeże wyroby. Mimo wielokrotnych interwencji u personelu zostałam zignorowana - mówi pani Dagmara i dodaje, że w sanepidzie też niczego nie wskórała.

    Danuta Kogut, zastępca dyrektora sanepidu w Sosnowcu potwierdza, że pracownicy nie pełnią weekendowych dyżurów. - Pracujemy według ustalonego harmonogramu. Takie dyżury wiązałyby się z jego zmianą i odbieraniem dni wolnych przez pracowników za przepracowane weekendy - dodaje. Podobne zwyczaje panują w Państwowej Inspekcji Handlowej.

    - Ale klient ma prawo żądać, by próbki potrawy zostały przechowane w restauracji do poniedziałku. Wtedy możemy też podjąć skuteczną interwencję - mówi dyrektor Kogut. - To mija się z celem. Nie mogłam się doprosić o rozmowę z kierowniczką, a co dopiero żądać, by przechowali próbki do kontroli - argumentuje pani Dagmara.

    Jeden z właścicieli baru szybkiej obsługi powiedział nam wprost, że gdyby klient miał zastrzeżenia i tak nie zostawiłby próbek do badania.

    - Zostawiam sobie szansę na odwołanie. Dowód w postaci nieświeżego towaru jest niepodważalny - mówi.

    Czy istnieje więc szansa, że sanepid wprowadzi dyżury w weekendy? - Nie ma takiego zwyczaju w służbach kontrolujących - ucina krótko spekulacje dyrektor Kogut.

    Jedyną szansą, aby ściągnąć służby sanitarne w weekend do restauracji, baru czy domu weselnego jest stwierdzenie zatrucia grupowego. O takim można mówić, kiedy do szpitala trafią co najmniej dwie osoby, które zjadły coś nieświeżego w tym samym miejscu i czasie. Wtedy jednak nie ma kontroli prewencyjnej. Po prostu państwo rusza z całym aparatem kontroli i represji. - Powinniśmy mieć szansę interweniować wtedy, kiedy podają nam na półmiskach zieloną kiełbasę. Restaurator jest bezkarny. Reklamacja nie została uznana a ja czuję się bezsilna - uważa Czytelniczka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama