Lędziny: Rozterki rodziców 5-latków

    Lędziny: Rozterki rodziców 5-latków

    Martyna Stelmaszczyk

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Rodzice pięciolatków z Lędzin mają spory problem: ich dzieci mogą chodzić albo na trzy godziny do ogniska przedszkolnego, albo do przedszkola, na pięć godzin, lecz bez posiłków.
    Dlaczego? Bo w tym 16-tysięcznym mieście są tylko dwa przedszkola, a jedno z nich, nr 2, od września będzie remontowane. Część maluchów przeniesie się do sal w Szkole Podstawowej nr 3, ale dla wszystkich miejsca nie starczy.

    Władze miasta zaproponowały więc rodzicom dzieci, które nie dostały się do przedszkoli, że zajmą się dziećmi w tzw. ognisku przedszkolnym. Maluchy mogłyby w nim przebywać przez trzy godziny, popołudniami, od godz. 15 do 18. Jednak rodzicom pomysł się nie spodobał.

    - Takie godziny są nie do przyjęcia - mówi Agnieszka Sobańska, matka jednego z dzieci, które miałoby do ogniska uczęszczać. - Dzieci nie będą chętnie chodziły do ogniska, wtedy gdy wszyscy wracają już do domów. Dla rodziców pracujących to problem, bo muszą szukać opiekunki, a gdy będą wracać do domu, ich dzieci będą w przedszkolu. To sprawi, że nie będą się widywać praktycznie przez cały dzień - dodaje. Rodzice spotkali się już z burmistrzem Lędzin Wiesławem Stambrowskim. - Bardzo zależy nam na tym, żeby gmina znalazła dodatkowy lokal. To rozwiązałoby problem późnych godzin, a dodatkowo znalazłoby się miejsce dla 3- i 4-latków, które nie dostały się do przedszkola - wyjaśnia Sobańska.

    - Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że rodzicom propozycja ogniska się nie spodoba - przyznaje Stambrowski. Szansa na uruchomienie dodatkowego oddziału jest, ale bez wyżywienia. Taki oddział może się mieścić w budynku zamkniętej sali porodowej. - Na następnej sesji rady miasta będziemy się zastanawiać, skąd wziąć fundusze na jej adaptację. Od września zaczną tam zajęcia dwie grupy pięciolatków i jedna grupa integracyjna - zapowiada.

    Edukacja przedszkolna pięciolatków popołudniami to rzadkość w naszym regionie. Czy ma sens? - Wysyłanie dzieci o takiej porze na zajęcia jest dla mnie bezsensowne. Szczególnie w przypadku, gdy rodzice to osoby pracujące - ocenia naczelniczka Wydziału Edukacji UM w Chorzowie Sylwia Lukoszek. I tłumaczy, że przygotowanie przedszkolne pięciolatków nie jest obowiązkiem gminy, a przywilejem dla rodziców.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama