Odpowiedzą za tragedię w hali MTK

    Odpowiedzą za tragedię w hali MTK

    Teresa Semik, AMC, KPB

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Zakończyło się śledztwo w sprawie tragedii w hali Międzynarodowych Targów Katowickich w Chorzowie.
    Dach tej hali 28 stycznia 2006 roku, podczas trwającej tam wystawy gołębi, runął pod naporem śniegu. Zginęło 65 osób, a ranne zostały 1242. Była to największa katastrofa budowlana na świecie od 1985 roku (nie licząc aktów terrorystycznych).

    W minioną sobotę, 28 czerwca, po prawie 2,5-rocznym postępowaniu, prokurator wydał decyzję o zamknięciu postępowania.

    Już wiadomo, że na ławie oskarżonych zasiądzie 12 osób, które, zdaniem prokuratury, mogły przyczynić się do tego dramatu. Żadna z nich nie przyznaje się do winy.
    Wśród podejrzanych są członkowie zarządu oraz pracownicy techniczni spółki MTK. Zarzuty usłyszeli także projektanci i wykonawcy feralnej hali wystawienniczej. Nie ma żadnych wątpliwości, że od momentu jej budowy chwiała się konstrukcja, ale nie uczyniono nic, by błędy projektowe i budowlane naprawić i zapobiec nieszczęściu.

    Zgodnie z przepisami procedury karnej, prokurator ma teraz dwa tygodnie na napisanie aktu oskarżenia i przesłanie go do sądu, ale zdaje się, że na definitywny finał śledztwa przyjdzie poczekać jeszcze dłużej.

    - Zebraliśmy sto tomów akt. Materiał dowodowy oparty został m.in. na skomplikowanych ekspertyzach naukowców, więc jest prawdopodobne, że w ciągu 14 dni akt oskarżenia nie powstanie - mówi Marzena Matysik-Folga z katowickiej Prokuratury Okręgowej.

    To było bardzo długie śledztwo, wszczęte chwilę po tym, gdy doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Zakończenie prac prokuratury trzeba było odraczać. Termin kolejnego przedłużenia śledztwa mija właśnie dziś, 30 czerwca. Postanowienie o zamknięciu śledztwa mogło zostać wydane w sobotę, po odrzuceniu przez prokuraturę wniosków dowodowych złożonych przez podejrzanych oraz ich obrońców.

    W sprawie występuje 1307 pokrzywdzonych, także z Niemiec, Belgii, Czech, Słowacji, Węgier i USA. Wszyscy uczestniczyli w międzynarodowej wystawie gołębi.

    Po prawie 2,5-rocznym śledztwie w sprawie katastrofy w hali Międzynarodowych Targów Katowickich prokuratura zakończyła postępowanie i jest gotowa do sformułowania aktu oskarżenia.

    Przypomnijmy, 28 stycznia 2006 roku podczas międzynarodowej wystawy gołębi pocztowych zawalił się dach hali MTK. Pod gruzami zginęło 65 osób, 26 zostało ciężko rannych, a 1216 odniosło lżejsze obrażenia.
    W ciągu pierwszego roku dochodzenia prokuratorzy ustalili podejrzanych, którzy mogli przyczynić się do katastrofy. Kolejne półtora roku trwały weryfikacje ekspertyz i przesłuchania pokrzywdzonych. Teraz, po długim śledztwie, zapowiada się równie długi proces przed sądem.

    Zarzuty usłyszało 12 osób i to one zasiądą na ławie oskarżonych. Żadna z nich nie przyznaje się do winy, a niektórzy podejrzani wzajemnie przerzucają się odpowiedzialnością. Dotyczy to głównie właścicieli hali MTK. Swój udział w tej tragedii kwestionują projektanci i wykonawcy pawilonu targowego.

    Przyczyny katastrofy ustalali eksperci komisji rządowej, pracujący na zlecenie Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego. Byli to m.in. naukowcy Politechniki Wrocławskiej. Stwierdzili, że hala runęła z powodu błędów konstrukcyjnych i niedostatecznej wytrzymałości wszystkich głównych elementów nośnych, które podpierały ten dach. Przyczyną katastrofy - zdaniem naukowców - nie był zalegający na dachu hali śnieg. Nadmierny śnieg ujawnił tylko niedostateczną wytrzymałość, niejako "wadę wrodzoną" tej konstrukcji. Liczba usterek była tak duża, że każda z nich mogła spowodować zawalenie się obiektu. Hala mogła więc runąć, np. przy silnym wietrze czy przeciążeniu spowodowanym innymi czynnikami. Przyczyną katastrofy nie był też materiał użyty do budowy hali wystawienniczej. Zawinili ludzie.

    Podobne badania prowadzili naukowcy z politechnik: śląskiej i krakowskiej, którzy pracowali na zlecenie prokuratury katowickiej. Śledczy nie ujawniają opinii swoich ekspertów. - Nie możemy na razie zdradzić, czy te opinie różnią się między sobą - dodaje prokurator Marzena Matysik-Folga.
    Niektórzy podejrzani podważają wyniki ekspertyz. - Mój klient twierdzi, że w opiniach ekspertów są błędy merytoryczne - mówi mec. Jerzy Feliks, obrońca Jacka J., głównego projektanta konstrukcji hali. - Być może wynika to stąd, że eksperci nie dysponowali kompletem dokumentów.
    50-letni Jacek J. mówił śledczym: "(...) hala była projektowana jako obiekt ogrzewany, tymczasem w czasie użytkowania okazało się, że była obiektem ogrzewanym tylko na czas organizowania imprez. (...) Według mnie obciążenie wywołane przez zalegający śnieg i lód było ponad sto procent wyższe niż maksymalne przyjęte obciążenie normowe. Jeśli ktoś przekroczy dopuszczalną prędkość w samochodzie, to za to nie wini się projektanta samochodu".

    Śledczy powtarzają za biegłymi, że zawinili ludzie, popełnili błędy konstrukcyjne i projektowe, głównie z powodu braku wiedzy i niewykonania projektu zgodnie ze sztuką budowlaną. Zaniedbań przepisów budowlanych, prawa handlowego jest więcej, stąd tak duża liczba podejrzanych.
    Najdłużej w areszcie przesiedzieli szefowie MTK. Teraz wszyscy podejrzani są na wolności i odpowiadać będą przed sądem z wolnej stopy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama