Z powodu przepisów maluchy nie mogą korzystać z jednej z najlepszych w Polsce pracowni stymulacji i rozwoju dziecka niepełnosprawnego znajdującej się w bielskim Kolegium Nauczycielskim.
Pracownia powstała przed trzema laty. Została stworzona w ramach rozbudowy kolegium, która kosztowała 2 miliony złotych. Korzystają z niej studenci, a dzieci nie mogą, gdyż przepisy nie pozwalają placówkom oświatowym na prowadzenie i finansowanie tego typu działań.
Bielski lekarz i radny Klaudiusz Komor zaproponował, żeby miasto wzięło na siebie zatrudnienie i sfinansowanie terapeutów. - Problem w tym, że w tegorocznym budżecie nie ma na to pieniędzy - mówi Klaudiusz Komor.
Dodaje, że może uda się wygospodarować jakąś sumę. Jeśli nie, to będzie szukał sponsorów lub postara się o wpisanie tych kosztów jako zadania do przyszłorocznego budżetu, bo szkoda, żeby sala nie była wykorzystana. Nie chodzi o duże pieniądze. Dla terapeuty to 40-50 tys. zł rocznie.
Marszałek województwa, któremu kolegium podlega, ma związane ręce, bo szkoła to placówka oświatowa, a nie medyczna. Narodowy Fundusz Zdrowia nie pomoże, bo taka terapia, jakiej mogłaby służyć sala, to nie jest leczenie lecz zapobieganie wielu zaburzeniom w przyszłości.
- Jesteśmy chętni do współpracy. Nie będziemy pobierać żadnych opłat za używanie sali, bo powstała z funduszy unijnych, po drugie też mielibyśmy duże korzyści - mówi Jarosław Zięba, zastępca dyrektora bielskiego kolegium.
Gdyby w kolegium był terapeuta, studenci mogliby skorzystać podczas praktyk. Z pierwszej ręki dowiedzieliby się jak zajęcia z dziećmi powinny wyglądać, zobaczyliby jak są prowadzone i jakie należy z nich wyciągać wnioski.
- Gdy sala powstała, pojawił się taki pomysł, ale został zaniechany. Nie znaleziono sposobu, jak to dograć organizacyjnie i sprawa umarła śmiercią naturalną - dodaje Zięba.
Trudno na razie określić, ilu dzieciom można byłoby pomóc otwierając salę. Z pobieżnych szacunków wynika, że od zaraz 40 maluchom w wieku od 3 do 10 lat. W rzeczywistości byłoby ich znacznie więcej.
Prezydent Jacek Krywult jest sprawą zainteresowany. Musi jednak znaleźć sposób, skąd w połowie trudnego roku budżetowego wziąć na to pieniądze.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.