Lekcja języka uzbeckiego

    Lekcja języka uzbeckiego

    Stanisław Bubin

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Po 13 dniach Straż Graniczna zlikwidowała uzbeckie koczowisko w Gliwicach-Łabędach. Trochę szkoda, bo moglibyśmy się dowiedzieć czegoś więcej o Uzbekistanie.
    Gdzie leży, jakich ma sąsiadów, co się tam produkuje, jaki zbudował ustrój, kto rządzi tym krajem. Czy wiecie, że od 1991 roku, czyli od wyzwolenia spod ZSRR, jest to wciąż ten sam człowiek, autorytarny prezydent Islom Karimov?

    Niestety, kiedy Uzbecy (wszak muzułmanie) zaczęli pić piwo z Polakami i trochę gadać, przyjechali pogranicznicy i wywieźli ich. Wcześniej szczep rezydujący na trawniku na wszystko mówił "nie".
    Widać taka u nich tradycja. Uzbecy przyjechali na bogaty Zachód, do Europy, do Unii, czyli do Polski, czyli na Śląsk, bo im ziomal obiecał 3,5 tys. dolarów miesięcznie za układanie cegieł na budowie. Łatwo sobie policzyli, ile musieliby zebrać bawełny albo zarżnąć owiec, żeby mieć 6 mln 160 tys. sum. Ich jednostka monetarna to właśnie sum, a dolar po kursie czarnorynkowym w Taszkiencie stoi po 1760 sum, więc łatwo policzyć, ile mieliby w kieszeni na tym polskim eldorado. Właśnie 6 mln 160 tys. sum. Żyć nie umierać! Okazało się jednak na miejscu, że 600 zł miesięcznie to nie to samo, co 3,5 tys. zielonych i że Polska, choć z Azji Środkowej patrząc leży na Zachodzie, to jednak bliżej jej do Wschodu.

    Dlatego uzbecki klan postanowił zejść z placu budowy osiedla Radość. Pilnie będziemy teraz śledzić wiadomości z Taszkientu, czy szczep zgodnie z obietnicą utnie głowę temu, kto go oszukał, ale nie to jest najważniejsze w całej sprawie. Okazało się bowiem, że po 5 latach w Unii nie jesteśmy przygotowani do załatwiania takich problemów.

    Firmy kombinują, żeby było jak najtaniej, ściągają pasterzy i koczowników do ciężkich robót, obiecują złote góry, a kiedy rodzą się kłopoty, nie wiedzą, jak je załatwić. Wszyscy wtedy umywają ręce. Od wojewody po prezydenta miasta. Dopiero nasze teksty ruszyły z posad odpowiednie instytucje. Jak zawsze sprawdzili się tylko zwykli ludzie. Ślązacy o dobrych sercach. Głodnego nakarmić, spragnionego napoić. Nieważne, skąd pochodzi i dokąd zmierza. I to jest w tej sprawie najcenniejsze.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama