Pedagodzy z dziećmi skaczą po

    Pedagodzy z dziećmi skaczą po drzewach

    Aleksander Król

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Przez całe wakacje dwóch pedagogów zatrudnionych przez urząd miasta będzie odwiedzać raciborskie podwórka i namawiać młodzież do pożytecznego i ciekawego spędzania wolnego czasu.
    - Szczególnie teraz młodzi ludzie włóczą się po mieście i czasem nawet rozrabiają. Dlatego trzeba jak najszybciej ich odszukać, przekonać do siebie, a potem zabrać na przykład na basen - mówi Bożena Landkocz, kierownik Klubu Strefa, który działa przy Stowarzyszeniu na Rzecz Rozwoju Dzieci, Młodzieży i Rodziny "Pomocna Dłoń" w Raciborzu. Właśnie ta organizacja wysyła w miasto swoich pedagogów.

    Pedagodzy ulicy zaczęli od spotkań z kuratorem sądowym. Teraz przy ulicach: Żorskiej, Pomnikowej, Katowickiej i Skłodowskiej będą przesiadywać na trzepakach, klatkach schodowych i w bramie.
    - To jest program pilotażowy. Wydamy na to niewiele - 10 tysięcy złotych - mówi Anita Tyszkiewicz-Zimałka, rzecznik raciborskiego magistratu.

    Pedagodzy ulicy działają już w kilku miastach Polski. W całym kraju jest ich kilkudziesięciu. Większość z nich przeszła szkolenie w warszawskim stowarzyszeniu Grupa Pedagogiki i Animacji Społecznej, które współrealizuje program "Dzieci na ulicy - pokażmy im świat".

    - Pedagog ulicy to kumpel, który razem z dzieciakami skacze po drzewach. To jedyny dorosły, z którym można pogadać i zagrać w piłę. Osoba, która nie przychodzi z gotowymi receptami i prawi morały - tłumaczy Tomasz Szczepański z GPiAS, pierwszej organizacji w Polsce, której ludzie wyszli do dzieci na ulice warszawskiej Pragi.

    - To nie jest łatwe, zyskać zaufanie młodzieży, która chowa się przed szkołą, rodziną i policją, dla której świat dorosłych to ojciec bijący matkę i nauczyciel, który za wszystko karci - mówi Szczepański. Aspirant Krzysztof Mętlicki, policjant z Działdowa w woj. warmińsko-mazurskim, a w wolnych chwilach pedagog ulicy - dodaje. - Po raz pierwszy siedziałem z dzieciakami na trzepaku w kwietniu ubiegłego roku. Zaakceptowali mnie, chociaż jestem z policji - dodaje Mętlicki.

    Policjant idzie z małolatami na przykład na pizzę i przy okazji tłumaczy im, co mają robić, żeby nie popaść w konflikt z prawem.
    - Od pierwszego spotkania tylko dwóch moich podopiecznych trafiło później na komendę. Wcześniej zdarzało się im to bardzo często - mówi Mętlicki.

    W Poznaniu do młodzieży wyjdą w te wakacje przeszkoleni strażnicy miejscy i pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.
    - Kupiliśmy już wielki namiot, który będzie naszą letnią bazą - mówi Przemysław Piwecki, rzecznik poznańskiej straży.

    W Raciborzu akcja dopiero co się rozpoczęła i powoli rozkręca.
    - Nie od razu i nie wszędzie przyjmą nas z otwartymi rękami. Podjechaliśmy na przykład na rowerach do młodych ludzi grających w kosza i usłyszeliśmy wyzwiska. Ale teraz chodzimy razem na paintballa i jest fajnie - mówi Sebastian Reszuta, który wraz ze swoim kolegą Krzysztofem Kretkiem zaglądają na raciborskie podwórka.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama