Ważne
    Rynek ma być deptakiem bez spalin

    Rynek ma być deptakiem bez spalin

    Grażyna Krawczyk

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Mieszkańcy Czeladzi chcą przywrócenia ruchu autobusów na Rynku. Z pomocą miejscowego proboszcza zbierają podpisy pod petycją, która trafi do władz miasta. Podpisało się już kilkadziesiąt osób.
    Dlaczego zależy im na tym, by autobusy wjeżdżały na Rynek? Czeladzianie dzięki temu mieliby bliżej do stojącego tu kościoła. Autobusowy przystanek mieścił się tuż przy nim. Po modernizacji Rynku, został przeniesiony kilkaset metrów dalej.

    Po rewitalizacji w sercu miasta mocno ograniczono ruch. Autobusy wstępu na Rynek nie mają. Jak tłumaczą władze miasta, wszystko po to, żeby Rynek mógł stać się dla mieszkańców miejscem spacerów, wypoczynku i rekreacji.
    Nie wszyscy są z tego zadowoleni. - Najgorzej mają starsi ludzie, którzy autobusem podjeżdżali do kościoła, który stoi w pobliżu Rynku. Teraz muszą pieszo wdrapywać się na całkiem strome wzniesienie. Młodzi uciążliwości nie czują, więc też pewnie nie do końca rozumieją problemu - mówi Władysław Kania z Czeladzi.

    Ksiądz Jarosław Wolski, proboszcz w parafii św. Stanisława, potwierdza, że zainteresowanie przywróceniem ruchu autobusów w Rynku jest duże. To właśnie do niego zgłosili się parafianie z prośbą o to, by w niedzielę, po mszach świętych, w kościele zorganizować zbiórkę podpisów pod petycją do władz miasta popierającą przeniesienie przystanków w pobliże kościoła.

    - To była oddolna inicjatywa. Przygotowane przez parafian listy zapełniły się błyskawicznie. Wyszedłem naprzeciw ich prośbom, bo argumentacja wydała mi się słuszna. Teraz nie jest jeszcze tak źle, ale zimą, kiedy spadnie śnieg, to starszym osobom będzie naprawdę dużo trudniej dostać się do kościoła - mówi ks. Jarosław Wolski. Proboszcz przyznaje, że w grupie osób, które starają się o przywrócenie przystanków są przede wszystkim osoby starsze, również niepełnosprawne.

    Jednak sporo mieszkańców ma żal do księdza, że wdał się w walkę o przystanki.
    - To jest nie do pomyślenia, żeby ksiądz z ambony nawoływał do podpisywania jakichkolwiek petycji. Kościół na pewno nie jest do tego właściwym miejscem. Przypuszczam, że część osób podpisała listę nie dlatego, że chce autobusów w centrum, ale dlatego, że prosił o to ksiądz - mówi jeden z mieszkańców Czeladzi.

    Władz miasta takie argumenty jednak nie przekonują. W magistracie urzędnicy tłumaczą, że kiedy do urzędu wpłynie petycja, to zostanie rozpatrzona, ale wielkich szans na zmiany raczej nie ma.
    - Gdyby autobusy znów zaczęły jeździć po Rynku, to cały kosztowny proces rewitalizacji (wydano ponad 13 milionów złotych) stałby się chybionym przedsięwzięciem. Chodziło przecież o to, żeby ruchu tam nie było. Mieszkańcy wypełnili wcześniej ankiety, z których wynikało, że większość autobusów na Rynku nie chce - twierdzi Wojciech Maćkowski, naczelnik wydziału promocji Urzędu Miasta w Czeladzi.

    Mieszkańcy, którzy chcą przywrócenia ruchu autobusów na Rynku twierdzą, że rozumieją potrzebę ograniczenia ruchu. Woleliby jednak, żeby zakaz dotyczył nie autobusów, ale prywatnych samochodów, a w sąsiedztwie Rynku regularnie kursować by mogła komunikacja miejska.

    Urzędnicy zasłaniają się wynikiem ankiet, ale po cichu mówią również, że zimą autobusy miałyby wielki kłopot z wjechaniem pod stromą górę po nowej, śliskiej nawierzchni z granitowych kostek.

    Tymczasem Jaworzno, które właśnie rozpoczyna modernizację swojego Rynku, również chce zrezygnować w ruchu autobusów w tym rejonie i mocno ograniczyć dojazd samochodów do tej okolicy. To miałby być raczej deptak.

    - Przystanek na ulicy Pocztowej zostanie zlikwidowany. Planujemy stworzenie centrum przesiadkowego w okolicy dawnego Szybu Kościuszko, czyli kilkaset metrów dalej - wyjaśnia Marcin Marzyński, kierownik Biura Promocji i Komunikacji Społecznej UM w Jaworznie.

    Władze KZK GOP przyznają tymczasem, że z ich obserwacji wynika, że moda na rynki bez autobusów nasila się.
    - Coraz więcej miast chce mieć centra wolne od ruchu pojazdów. Sztandarowym przykładem są Katowice, gdzie dziś otwarcie mówi się o tym, że serce miasta to jedna wielka zajezdnia i już powstają plany, żeby to zmienić. Zazwyczaj przystanki lokuje się niedaleko, w miejscach wskazanych przez władze miast - wyjaśnia Alodia Ostroch, rzeczniczka KZK GOP.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama