Funkcjonariusze nudzili się, posterunek w Cieszynie przepadł

    Funkcjonariusze nudzili się, posterunek w Cieszynie przepadł

    Łukasz Klimaniec

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Posterunek polskich strażników miejskich i czeskich miejskich policjantów na moście Przyjaźni w Cieszynie, który był jedynym takim punktem w kraju, został zlikwidowany, bo strażnicy nie mieli co robić.
    Funkcjonariusze obu służby deklarują jednak dalszą współpracę. - Zlikwidowany został posterunek, ale nie współpraca z Czechami - zastrzega Janusz Sikora, wicekomendant cieszyńskiej Straży Miejskiej.

    Wspólny posterunek został utworzony w ramach podpisanego porozumienia pomiędzy władzami Cieszyna i Czeskiego Cieszyna w dniu wejścia Polski do strefy Schengen. Jego siedzibą był budynek Euroregionu Śląsk Cieszyński w rejonie przejścia granicznego przy ul. Zamkowej.

    Funkcjonariusze, oprócz wykonywania zadań ustawowych na swoim terenie, mieli zapewnić szybką wymianę informacji, szczególnie w sytuacjach wystąpienia zagrożeń czy utrudnień w ruchu drogowym, a także mieli służyć informacją i pomocą zarówno mieszkańcom jak i turystom odwiedzającym miasta.

    - Pomysł był rewelacyjny - mówi burmistrz Cieszyna, Bogdan Ficek, który był zwolennikiem utworzenia wspólnego posterunku. - Do Cieszyna przyjeżdżało wiele osób z głębi kraju, którzy nie wiedzieli, jak się poruszać po przystąpieniu Polski do Schengen. Pytali, gdzie można granicę przekroczyć, jak i kiedy należy wrócić, czego wolno, a czego nie.

    Jednak po wstępnym okresie, gdy sytuacja się unormowała, a mieszkańcy i turyści szybko nauczyli się poruszać w nowych warunkach, placówka okazała się zbędna.

    - Strażnicy nudzili się, nie mieli co robić - przyznaje burmistrz Cieszyna.

    Komendanci służb obu miast, po analizie spraw i interwencji podejmowanych przez funkcjonariuszy posterunku doszli do wniosku, że nie ma sensu utrzymywać placówki.

    Sikora zaznacza jednak, że polskie i czeskie służby współpracują na bieżąco - jeśli coś się dzieje, wystarczy telefon i informacja błyskawicznie trafia za granicę. Tak było niedawno, gdy Czesi zaalarmowali strażników w Cieszynie o wilczurze, który uciekł na polską stronę.

    - Będziemy reagowali na bieżąco, jeśli tylko zaistnieje potrzeba. Wspólne patrole będą jednak tylko przy okazji imprez masowych na terenie obu miast - przyznaje Janusz Sikora. Można je było spotkać m.in. podczas Święta Trzech Braci.

    Strażnicy miejscy zwracają uwagę, że patrolując czeską stronę nie mieli praktycznie żadnych uprawnień. Nie mogli np. nikogo wylegitymować, stosować środków przymusu, wypisać mandatu czy grzywny, a jedynie pomagać czeskim funkcjonariuszom.

    Są jednak plusy. Strażnicy dzięki wspólnym patrolom lepiej się poznali. Dlatego teraz łatwiej im się kontaktować w sprawach służbowych czy też pełnić wspólne patrole, gdy zajdzie taka potrzeba.

    - Mamy większe doświadczenie. Wiemy, jak kierować patrole, znamy sytuację w czeskiej policji miejskiej. Jest łatwiej - zaznacza Janusz Sikora.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama