3-letni Kacperek nie żyje, a sprawca wypadku chce pieniędzy...

    3-letni Kacperek nie żyje, a sprawca wypadku chce pieniędzy za motor

    Grażyna Kuźnik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Prokuratura Rejonowa w Wodzisławiu Śląskim ma duże problemy z wyjaśnieniem sprawy śmierci 3-letniego Kacperka.
    Chłopczyk zginął w wypadku samochodowym w Boguminie na Zaolziu (Republika Czeska). Nie przesłuchała dotąd czeskich świadków ani czeskiego motocyklisty, który uderzył w tył polskiego samochodu i zmiażdżył fotelik z dzieckiem.

    Polscy prokuratorzy nie ufają kolegom zza Olzy, bo chociaż dysponują ekspertyzą techniczną niekorzystną dla Czecha, nie chcą przekazać do Polski sprawy rodaka.

    Prokuratorzy nie ukrywają, że postępowanie w takich sytuacjach nie jest łatwe.
    Dowodzi tego sprawa Roberta Dziekańskiego, który zmarł porażony policyjnym paralizatorem w Kanadzie. Kanadyjskie organy ścigania nie ułatwiają gliwickiej prokuraturze przeprowadzenia własnego śledztwa.

    - W wyjaśnieniu sprawy wypadku w Boguminie też pojawiły się trudności. Chcemy przesłuchać Czechów w naszym kraju, co jednak może nie dojść do skutku. Czeski obywatel może się do nas nie zgłosić. Zanim wyślemy listy gończe, musi upłynąć czas. Zależy nam, żeby sprawę prowadziła polska prokuratura, a nie czeska, dlatego wszystkim sami się zajmujemy - tłumaczy prokurator Michał Szułczyński z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

    - Postępowanie jest w toku, działamy tak szybko jak możemy. Liczymy się z tym, że będziemy musieli jednak skorzystać z czeskiej pomocy prawnej - informuje z kolei Witold Janiec, prokurator rejonowy z Wodzisławia, który obecnie zajmuje się sprawą.

    Zdaniem jego przełożonych z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, do przesłuchania czeskich świadków dojdzie prawdopodobnie za miesiąc.

    Rodzice Kacperka, którzy mieszkają w Godowie (pow. wodzisławski), czekają już dwa lata na wyjaśnienie okoliczności wypadku, w którym zginęło ich jedyne dziecko. Ponad miesiąc minął już od ujawnienia przez nas sprawy , a sprawa nie posunęła się do przodu.

    - Motocyklista jest bezkarny i czuje się bardzo pewnie. Na przesłuchaniach w Czechach zapowiedział, że zażąda od nas zwrotu pieniędzy za zniszczony motocykl, którym zabił nasze dziecko. Może będziemy musieli jeszcze mu płacić, bo w naszej sprawie nic się nie dzieje - obawia się Bogusław Mocz, polski górnik pracujący w czeskiej kopalni, ojciec zmarłego chłopczyka.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      niesprawiedliwość

      zbig (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 23

      to świadczy tylko o jednym. o małości polski w świecie i zupełnym nieliczeniu się z nami. nawet własnych przestępców chronią przed nami!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama