Kiszczak znów stanie przed sądem

Kiszczak znów stanie przed sądem

Teresa Semik

Dziennik Zachodni

Aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Poszkodowani górnicy kopalni Wujek oraz katowicka Prokuratura Okręgowa nie pogodzili się z umorzeniem sprawy przeciw gen. Czesławowi Kiszczakowi, byłemu ministrowi spraw wewnętrznych w rządzie Wojciecha Jaruzelskiego.
Kiszczak jest oskarżony o przyczynienie się do tragedii w strajkujących zakładach w pierwszych dniach stanu wojennego. Warszawski Sąd Apelacyjny rozpozna ich odwołanie 1 września.

Po trwającym 15 lat procesie, Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że gen. Kiszczak nie poniesie kary za śmierć górników KWK Wujek, bo popełnił tylko występek: wydał w stanie wojennym tajny szyfrogram, zezwalający oddziałom zwartym milicji na użycie broni palnej przeciw strajkującym załogom.
Przyczynił się tym do tragedii w śląskich kopalniach, także w jastrzębskiej KWK Manifest Lipcowy, ale ten występek się przedawnił w 1986 r. Górnicy uznali tę decyzję sądu za hańbiącą. - Nie można tej tragedii po prostu zostawić - mówi mecenas Janusz Margasiński, pełnomocnik ofiar stanu wojennego w KWK Wujek i Manifest Lipcowy. - Domagamy się uchylenia umarzającego wyroku i uznania czynu Kiszczaka za zbrodnię komunistyczną.

Podobnego zdania jest katowicka prokuratura, która też wnosi w apelacji o ponowne rozpoznanie sprawy. Zdaniem oskarżenia, gen. Kiszczak rozesłanym szyfrogramem sprowadził "niebezpieczeństwo powszechne dla życia i zdrowia" górników. Prokurator żądał 4 lat więzienia, zmniejszonej o połowę na mocy amnestii z 1989 roku, i zawieszenia jej na 5 lat.

To był trzeci wyrok w tej sprawie, ale pierwszy umarzający. Akt oskarżenia przeciw Kiszczakowi trafił w 1992 r. najpierw do katowickiego sądu, a ze względu na stan zdrowia generała, jego sprawę przeniesiono do Warszawy. W 1996 r. zapadł pierwszy wyrok: uniewinniający. Kolejny z 2004 r. był skazujący: 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, ale Sąd Apelacyjny zawrócił sprawę do ponownego rozpoznania. Trzeci wyrok zapadł przed warszawskim sądem w 2008 roku.

Umorzenie to jednak nie jest uniewinnienie. Górnicy nie godzą się jednak z tym, że za śmierć ich kolegów nie należy się choć symboliczna kara. - Gdybyśmy wiedzieli, że milicjanci mają prawo do nas strzelać, zgodnie z szyfrogramem gen. Kiszczaka, pewnie byśmy się wycofali - uważa Krzysztof Pluszczyk, jeden ze strajkujących wówczas górników kopalni Wujek.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo