W Biblii jest Słowo Boże, ale w ludzkiej interpretacji

    W Biblii jest Słowo Boże, ale w ludzkiej interpretacji

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Polska

    Z autorem 30 książek, prof. Bobem Friedhofferem z Nowego Jorku, rozmawia Michał Wroński
    Pańskie pokazy przypominają występy Davida Copperfielda. Za kogo się pan uważa: naukowca, showmana, magika?

    To zależy, z kim rozmawiam. Najczęściej określam się jako popularyzator nauki. Moja misją jest propagowanie wiedzy i pomaganie ludziom w zrozumieniu nauki. Uważam, że odkrywanie przyczyn zjawisk, które nas otaczają, jest szalenie ekscytujące i sprawia ogromną frajdę. Poza tym ucząc się naukowego rozwiązywania problemów sprawiamy, że nasze życie staje się łatwiejsze. A okazji nie brakuje. Każdego dnia przecież coś się dzieje.

    Dlaczego uczy pan poprzez sztuczki i zabawę? Nie stosuje pan wy- próbowanych akademickich metod...

    Bo tak naprawdę niewiele osób ma w sobie palącą potrzebę nauki. I nauczycielom stosującym konwencjonalne metody udaje się dotrzeć tylko do tej garstki. Pozostali też mogą się uczyć, ale w inny sposób. Dlatego potrzeba wielu metod, by dotrzeć z wiedzą do wielu odbiorców. Ja wyznaję konstruktywizm. Nie uczę, ale ułatwiam naukę. Dostarczam moim słuchaczom podstawowych narzędzi i pozwalam, by dalej sami dochodzili do wiedzy.

    To dość odosobniony pogląd wśród ludzi nauki.

    Wielu wykładowców to wspaniali naukowcy, ale mają ogromne kłopoty z przekazaniem wiedzy studentom. Przyczyną jest fakt, że oceniają ich własną miarą. Uważają, że skoro coś stanowiło dla nich problem, to podobne kłopoty będą mieli też ich uczniowie. Z tego wynika przekona- nie, że różni ludzie powinni w identyczny sposób się uczyć. Patrzą na swoich studentów jak na puste na- czynie, które muszą wypełnić jednolitą treścią. To nieporozumienie.

    A jeśli ktoś nie chce skorzystać z narzędzia, które pan mu daje? W przypadku tradycyjnych metod słuchacz nie miał wyboru: musiał wbić sobie do głowy konkretną wiedzę.

    Jeśli ktoś nie chce studiować nauki, to pozostanie ignorantem na całe życie. Wbijanie jednak komuś na siłę wiedzy do głowy to żadne rozwiązanie. Mamy XXI wiek. Poza tym jeśli nauczyciel wyłącznie odsyła swoich uczniów po wiedzę książkową, to co z niego za nauczyciel? Myślę, że mogę coś na ten temat powiedzieć. W mojej akademickiej przeszłości robiłem doktorat z historii nauczania i popularyzacji nauki.

    Czy w dobie internetu jest jeszcze sens popularyzować naukę?

    Internet nie uczy zrozumienia zjawisk. Podaje ci informacje, ale to ty oceniasz jej rangę i wiarygodność. Musisz umieć wybrać z niej to, co prawdziwe. Musisz to naukowo ocenić. Dlaczego masz wierzyć w coś tylko dlatego, że przeczytałeś to w internecie?

    Ludzie jednak wierzą w UFO, popularność zdobywa kreacjonizm. Czy nauka jest w odwrocie?

    Niezwykłe stwierdzenia wymagają niezwykłego sposobu dowodzenia. Nie wiem, czy istnieje pozazmysłowe postrzeganie. Wiem natomiast, że ani ja, ani nikt z moich znajomych osobiście go nie doświadczył. Wiem, że UFO istnieje, ale nie wiem, co tak naprawdę kryje się pod tym terminem. To może być złudzenie optyczne, kłamstwo albo ściśle tajny pojazd wojskowy. Nie oznacza to jednak, że istnieje życie pozaziemskie. Zanim uwierzę, że Obcy coś robią na naszej planecie, najpierw chciałbym, aby mi to pokazano.

    Żąda pan mocnych dowodów. A jak takie wymagania mają się do wiary? Czy można pogodzić naukowy światopogląd z religią?

    Jeśli ktoś literalnie interpretuje Biblię, to faktycznie może mieć z tym spory kłopot. Dla mnie jednak obie te sfery nie muszą się wzajemnie wykluczać. Dla mnie w Biblii jest Słowo Boże, ale podane w ludzkiej interpretacji. A zatem można poddać je badaniu. Skoro czytamy, że Bóg stworzył świat w ciągu 7 dniu, to mamy prawo zapytać, czy "dzień" w Biblii oznacza dokładnie tyle, co nasze 24 godziny?

    Za sprawą swoich pokazów stał się pan sławnym człowiekiem. Czy naukowcy zazdroszczą panu?

    Nie uważam się za sławnego. Wiem, że niektórzy uważają to, co robię za trywialne. Być może ich "ego" jest zagrożone. Ale to ich sprawa.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama