Ofiary martwej ustawy o trzeźwości

    Ofiary martwej ustawy o trzeźwości

    Marcin Zasada

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Z Krzysztofem Dobiesem rzecznikiem prasowym festiwalu Przystanek Woodstock rozmawia Marcin Zasada
    1 sierpnia weszła w życie nowa ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych zakazująca sprzedawania i spożywania alkoholu podczas takowych imprez. Co to oznacza dla dużych festiwali muzycznych, jak Przystanek Woodstock?
    Taki zakaz funkcjonował już podczas zeszłorocznej edycji Przystanku. Nowe przepisy nie wnoszą tak naprawdę żadnych istotnych zmian.

    Czy restrykcyjne prawo w jakikolwiek sposób zaszkodzi waszej imprezie i innym, które latem ściągają do siebie setki tysięcy widzów?
    W naszym przypadku nie ma o tym mowy, bo na terenie Przystanku Woodstock, zgodnie z polskim prawem, nie można kupić nawet jednego kufla piwa. Jest taka możliwość, ale w specjalnie wyznaczonych do tego miejscach, wydzielonych poza obszarem festiwalu.
    Działa tam wioska piwna prowadzona przez jednego z naszych sponsorów. Podkreślam, że jest ona położona poza terenem imprezy masowej, więc tam sprzedaż alkoholu odbywa się zgodnie z prawem. Z drugiej strony, i tam pilnujemy, by inne przepisy też były przestrzegane. Każdy kupujący piwo pokazuje dowód, więc nie ma najmniejszej możliwości, żeby alkohol kupiła osoba nieletnia lub nietrzeźwa. Co więcej, nie można wnosić piwa na obszar festiwalu. Osobną kwestią mógłby być zakaz sprzedaży alkoholu na terenie całej gminy, ale to leży już wyłącznie w gestii władz samorządowych.

    W tym roku byłem na Open'erze i nie zauważyłem niczego niepokojącego w związku ze sprzedażą alkoholu. Więc może w naszym prawodawstwie znów wylewa się dziecko z kąpielą?
    Wydaje mi się, że istotniejszą kwestią, nad którą należałoby się zastanowić, jest profilaktyka antyalkoholowa i antynarkotykowa. My z tymi problemami walczymy bardzo mocno. Nie jesteśmy przeciwko temu, żeby piwo towarzyszyło imprezom masowym. Chcemy jednak, żeby było ono dodatkiem, a nie kluczowym elementem. Wolimy, żeby nasi widzowie oglądali nasz festiwal z pełną świadomością. Żeby nie musieli potem oglądać jego retransmisji w telewizji, bo na żywo nie byli w stanie.
    Mam wrażenie, że festiwale kulturalne stają się w tej sytuacji ofiarami walki o bezpieczeństwo na stadionach. Piwo o niższej zawartości alkoholu to standard na dużych imprezach w Europie. A u nas, w myśl martwej ustawy o wychowaniu w trzeźwości, politycy, którzy sami nierzadko mają problemy z alkoholem, wymyślają kolejne zakazy spożywania go. Nie ma znaczenia, czy odpowiedzialna konsumpcja odbywać się będzie na terenie festiwalu czy poza nim. Ten zakaz to fikcja.
    Działamy w obrębie istniejącego prawa, bez wdawania się w polemikę, która nic by nie zmieniła. Co innego, gdyby te zakazy istotnie ograniczały obywatelskie swobody, ale tego raczej się nie spodziewam. Naszym zadaniem jest organizowanie festiwalu. Bez alkoholu Przystanek Woodstock też by się pewnie odbył.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama