Organizacje ekologiczne są oburzone faktem odstrzału pum

    Organizacje ekologiczne są oburzone faktem odstrzału pum

    Mirosława Książek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Jacek Bożek: Co to za państwo, które nie potrafi poradzić sobie z wielkim kotem inaczej, niż go rozwalając?
    Po naszym artykule na temat prawdopodobnego zastrzelenia pumy lub kilku pum widzianych od marca na Opolszczyźnie i Śląsku, zawrzało w całej Polsce.

    Zdaniem Jacka Bożka, szefa klubu ekologicznego Gaja w Bielsku-Białej, który od początku pilotował sprawę, jeśli zwierzę zostało odstrzelone, ktoś powinien ponieść za to konsekwencje.

    - Puma, bo moim zdaniem była jedna, nie jest winna temu, że ktoś ją wypuścił i że ludzie się jej boją.
    Zastrzelenie jej było najłatwiejszym sposobem rozwiązania problemu, ale czy właściwym? Co to za duże państwo, które nie potrafi poradzić sobie z wielkim kotem inaczej, niż go rozwalając? - pyta zdenerwowany Bożek.

    Ekolodzy z Bielska uważają, że centra kryzysowe i służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo fatalnie zabrały się za sprawę złapania dzikiego kota.

    - Byłem pod Opolem, gdy przyszły pierwsze sygnały, że ktoś widział pumę. I co zobaczyłem? Policjantów z psami i myśliwych, którzy przygotowali klatki na sarny. W ten sposób chcieli złapać jednego z najszybszych, bezszelestnie poruszających się i bardzo sprytnych zwierząt! To wyglądało wprost karykaturalnie - mówi Bożek.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama