Ośrodki omijania rodzin

    Ośrodki omijania rodzin

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Rodzicami zastępczymi zostają osoby, które nigdy nie powinny nimi zostać - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli.
    Sąd w Oleśnie, na przykład, ustanowił jako ojca zastępczego osobę wcześniej karaną, a dziecko nie miało zapewnionych potrzeb do prawidłowego rozwoju. W innym przypadku matką zastępczą została osoba, która porzuciła czwórkę własnych dzieci. Ten sam sąd ustanowił rodziną zastępczą osoby nie mające stałego źródła utrzymania ani odpowiedniego mieszkania. Co więc robi armia urzędników z powiatowych i miejskich centrów pomocy rodzinie? Komu służy i kto ją kontroluje?

    Wychodzi na to, że nikt. Rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z 2004 roku w sprawie rodzin zastępczych jasno precyzuje ich ogromne obowiązki. Można robić wszystko albo nic. Teraz przyjrzał się im NIK i stwierdził, że "dość niefrasobliwie podchodzą do opracowania strategii rozwiązywania problemów społecznych, będących przecież podstawą ich działania". Nie uwzględniają lokalnych potrzeb i nie konsultują z innymi instytucjami pomocy społecznej. Jak już określiły jakąś strategię, to pozostała na papierze, bo nie podano ani sposobów i terminów wykonywania poszczególnych zadań, kosztów, źródeł finansowania czy osób odpowiedzialnych za ich wykonanie. Jak więc ocenić ich pracę i rozliczyć z obowiązków? Trwonimy czas dziecka i publiczne pieniądze na urzędników.

    Do rodzin zastępczych trafiają dzieci, których rodzicom odebrano lub ograniczono władzę rodzicielską. Doznają już wystarczająco dużo przykrości, by ich krzywdy jeszcze mnożyć. Okazuje się też, że absolutnie szwankuje współpraca - na etapie ustanawiania rodzin zastępczych - między tymi instytucjami a sądami rodzinnymi.

    Sędziowie rzadko opierają swoje orzeczenia na opinii centrów pomocy rodzinie. Nie ufają podstawowej instytucji, która do tej współpracy została powołana? Problem jest ogromny. Resort pracy i polityki społecznej nosi się z zamiarem likwidacji domów dziecka, słusznie uznając, że rodzina (nawet zastępcza) jest najlepszym miejscem do wychowania. Liczy pewnie, że powołane centra służyć będą istotną pomocą. Nawiążą kontakt z taką rodziną, a potem będą śledzić, jak dziecku się w niej powodzi. Chyba że ministerstwo zacznie najpierw od likwidacji... powiatowych centrów.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama