Przedłuża się remont dachu tyskiego basenu

    Przedłuża się remont dachu tyskiego basenu

    A. Ołdak, B. Wnuk

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Prawdziwe fatum wisi nad dachem krytego basenu przy ulicy Edukacji w Tychach. Remont tego największego w mieście i okolicy zadaszonego kąpieliska przedłuży się o co najmniej półtora miesiąca.
    I to już kolejny raz. Obiekt ma być gotowy do końca października. Przypomnijmy: basen jest nieczynny od marca. Wtedy rozpoczął się demontaż dachu nad tzw. basenem rozgrzewkowym (25 m na 10 m, głębokość 1,1-1,3 m). Remont był konieczny, ponieważ okazało się, że po zaledwie ośmiu latach od budowy drewniana konstrukcja stropu została nadwerężona przez wilgoć. Zdjęcie dachu nad jedną niecką spowodowało, że unieruchomiony został praktycznie cały obiekt, w tym basen sportowy. Czynny został tylko brodzik dla dzieci, znajdujący się w innym pomieszczeniu. Wykonawca opuścił plac budowy, więc remont się przedłuży


    Remont basenu już raz przedłużono, w czerwcu, gdy okazało się, że uszkodzenia dachu są większe niż się spodziewano. Termin ukończenia prac wyznaczono wtedy na wrzesień. Sezon letni był dla lubiących pływać lub wypoczywać w wodzie stracony. Teraz znowu sprawa przeciąga się. Dlaczego? Bo firma wykonująca prace opuściła plac budowy.

    - Nadzorując inwestycje miejskie, nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją - mówi wiceprezydent Tychów, Henryk Borczyk. Jego zdaniem, powodem są kłopoty finansowe wykonawcy. W piśmie skierowanym do magistratu firma argumentuje zaś, że to władze za bardzo mieszały się w budowę.

    - Nadzór nad inwestycją był standardowy. Miasto, to oczywiste, chciało mieć kontrolę nad przebiegiem remontu, a płaciło tylko za to, co zostało wykonane. W dwóch ratach: 94 i 97 tys. zł. Całość miała kosztować 530 tys. zł - dodaje wiceprezydent.

    Czy magistrat sprawdził firmę przed oddaniem jej basenu do remontu? Henryk Borczyk mówi, że tak. Sprawdzono ją w Urzędzie Zamówień Publicznych. A dlaczego została wybrana? Bo jej oferta była najtańsza. Dzisiaj w tyskim Urzędzie Miasta ma zapaść decyzja, w jakim trybie zostanie wybrany nowy wykonawca. W grę wchodzą przetarg lub negocjacje.

    To niejedyny basen w naszym regionie, w którym nie można pływać. Decyzją powiatowego inspektora nadzoru budowlanego kąpielisko kryte w Bytomiu zostało zamknięte 1 grudnia ubiegłego roku. Powód: stan techniczny dachu nad misą basenu zagrażał bezpieczeństwu kąpiących. Od te-go czasu jedynym basenem krytym w Bytomiu jest niewielki obiekt przy Centrum Działalności Podwodnej "Nurek".

    Dopiero niedawno znalazły się pieniądze na remont pływalni. W sumie jego koszt oszacowano na 6,8 mln zł (4,4 mln zł na ten cel pochodzi z budżetu miasta, 2,4 mln zł z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, czyli 1,5 mln z bezzwrotnej dotacji, a 0,9 mln zł z pięcioletniej pożyczki ze środków WSOŚiGW). Jeśli wszystkie prace pójdą zgodnie z planem, zakończą się do czerwca przyszłego roku, a więc jesienią na pewno tu nie popływamy. Budynek jest jednak zabytkowy i wszystkie roboty będą musiały być prowadzone pod okiem konserwatora zabytków. A to na pewno nie przyspieszy prac.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama