Nic się nie dzieje?

    Nic się nie dzieje?

    Krystyna Bochenek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Gdy BBC próbowała podawać same dobre wieści, nie miała tematów
    Ostatnio "Szkło kontaktowe" poprosiło kilku parlamentarzystów o podanie pozytywnej informacji. Wszyscy byli zaskoczeni pytaniem, a po chwili zastanowienia mówili, że jest lato, ciepło i ładna pogoda.
    Zastanowiłam się, jak ja bym zareagowała w tej sytuacji... Tak samo. Ulubionym programem telewizyjnym podczas wakacji jest prognoza pogody. Spragnieni słońca urlopowicze czekają na promienny uśmiech Jarka Kreta, który z radością w oczach oznajmi, że ma dziś dobre wiadomości. Znowu ciepło, znowu sucho, znowu lato na całego. Uśmiech przeznaczony jest dla szczęśliwców, którzy akurat smażą się na plaży albo spędzają czas na wczasach w góralskich lasach. Są to też dobre wiadomości dla wszystkich, którzy ich nocują, poją, karmią, fotografują w towarzystwie misia lub strzegą z wysokości pomostu ratownika.

    Oprócz nich prognozę śledzi parę milionów rodaków spędzających wakacje w biurze i osób starszych, przyjmujących kolejne doniesienia o fali upałów jako dopust Boży. Oni się pocą przy biurkach, w ich domach nie ma klimatyzacji, a wychodzenie na ulicę lekarze odradzają. Również dla rolników wiadomość o braku opadów w najbliższej przyszłości nie jest wcale świetna. Już ten przykład pokazuje, że dobre wiadomości dla jednych, niekoniecznie muszą być takie dla innych. Ale może to tylko moje wątpliwości. Okazuje się, że senatorowie z Rumunii nie mają takich rozterek. Jak niedawno doniosły media, jednogłośnie uznali oni, że "dobre i złe informacje powinny pojawiać się w mediach w tych samych proporcjach". Po sukcesach w walce o równouprawnienie płci, po zniesieniu dyskryminacji ze względu na wiek, po inicjatywie rządu hiszpańskiego w sprawie nadania praw człowieka niektórym małpom, przyszła kolej na równouprawnienie wiadomości. Cel jest szczytny: poprawa atmosfery w kraju oraz polepszenie stanu zdrowia i życia obywateli. Podobno nadmiar pesymizmu szkodzi. Żeby sprawę załatwić do końca, wykonanie ustawy powierzono Radzie ds. Radia i Telewizji, która będzie decydować, jaka wiadomość jest dobra, a jaka zła.

    No tak, możemy się trochę pośmiać (chociaż ze względu na parlamentarną solidarność mnie wypada się tylko uśmiechnąć). Problem jednak pozostaje. Nie tylko nad Dunajem otwierając rano gazetę, włączając radio czy telewizor, narażamy się na stresy. Bombardują nas zewsząd złe wiadomości. Na czołówkach na ogół dostajemy to wszystko, przed czym chcielibyśmy ochronić nasze rodziny: wypadki, choroby, patologie, nieszczęścia wszelkiego rodzaju.

    Takie wieści są chętnie czytane, choć w gruncie rzeczy nie są na ogół najważniejsze. W chwili, gdy stanie się coś naprawdę ważnego - jak tsunami czy atak na World Trade Center - okazuje się, że te wszystkie kroniki codziennych nieszczęść znikają z czołówek. Nie musimy już wiedzieć o kradzieżach, aferach, kłótniach, wypad- kach i rozbojach. One nie zniknęły, ale stały się mniej ważne. Zresztą, często mądrzy ludzie mówią, że wszystko, co zdaje nam się tak straszne, było zawsze, tyle że wcześniej o tym nie wspominano. Dobrze pamiętam czasy, kie- dy rumuńską ustawę wcielano w życie nie w proporcji pół na pół, ale jeden do zera. Jeśli w ogóle pojawiały się złe wieści, to dotyczyły dalekich krajów, obcych ustrojów i nieznajomych ludzi. Tu, blisko nas rozkwitała propaganda sukcesu, wszystko rozwijało się dynamicznie i bez wahań zmierzało ku lepszej przyszłości. Toteż wolność słowa przyniosła nam również prawo do obaw, do którego wcale nie tęskniliśmy. Niestety, podobnie jak z pogodą, z życiem wiążą się mieszane uczucia: to, co dobre z jednej strony, z drugiej oznacza kłopoty.

    Wiadomości pozytywnych mogłoby być więcej, jednak ich dobór nie może być dekretowany. Nie wolno na siłę ustalać parytetu "pół na pół". Bo czy wiadomość o masowym mordercy może być "wyrównana" przez doniesienie o masowym przejściu uczniów 4b z notą celującą do następnej klasy? Chociaż... dobre świadectwa są na dłuższą metę ważniejsze od efektów działania jakiegoś wykolejeńca. Gdy kiedyś telewizja BBC próbowała podawać eksperymentalnie same dobre wieści, okazało się, że nie ma o czym mówić. Bowiem, jak mawiają Anglicy, "good news is a bad news". Dobra wiadomość to zła wiadomość. Szkoda!

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama