Podziemne związki zawodowe mają w Fiacie sporo roboty

Podziemne związki zawodowe mają w Fiacie sporo roboty

Marta Paluch

Dziennik Zachodni

Aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Mateusz Gruźla, monter w firmie Denso w Tychach, pracującej dla Fiata, miał kilka wypadków przy pracy. Chciał, by je odnotowano i... został zwolniony dyscyplinarnie.
Rajmund Pollak, wyleciał z Sadi AC Fiat Group po tym, jak ujął się za kolegą. Obaj mówią, ze padli ofiarą systemu, który wyżyma pracowników.

Działacze Tajnej Komisji Zakładowej Solidarność.pl (podziemne związki zawodowe z Fiata i pokrewnych spółek) domagają się przywrócenia obu zwolnionych do pracy. Gruźla 15 września ponownie zawalczy o swoje prawa w sądzie. Monter już raz wygrał z Denso. W pierwszej instancji (wyrok 30 marca 2009 r.) sąd stwierdził, że firma podała kłamliwe preteksty zwolnienia. Nakazał przywrócić Gruźlę do pracy oraz wykreślić dyscyplinarkę z jego akt. Denso jednak złożyła apelację i nie chce słyszeć o zadośćuczynieniu dla zwolnionego montera.

Tymczasem Gruźla od grudnia 2008 r. nie ma pracy. Sytuacja życiowa mocno mu się przez to skomplikowała. Jego partnerka spodziewa się trzeciego dziecka. Ciąża jest zagrożona. Oboje ogłosili upadłość konsumencką.

- Mam w tej chwili nóż przyłożony do gardła. Muszę utrzymać rodzinę, oczekując kolejnego wyroku. Jak widać, każdy może pozbawić człowieka pracy z dnia na dzień, na wiele miesięcy - mówi z goryczą Gruźla.
Pracuje w Denso od 2003 r. Montował m.in. poduszki powietrzne do fiatów. Nie było na niego skarg. Do czasu, gdy zaczął zgłaszać wypadki. Pierwszy w 2004 r. Na jego głowę spadła źle zablokowana półka. Miał rozcięty łuk brwiowy. Zgłosił wypadek przełożonemu, Janowi K. Protokół powypadkowy został sporządzony jednak dopiero w 2007 r., po usilnych prośbach montera. Drugi wypadek, w 2006 r. Gruźlę zraniła w oko opaska do zaciskania przewodów. Zgłosił to. Trzeci wypadek miał w 2008 r. Pracownik uderzył wózkiem widłowym w zestaw palet, ten spadł na Gruźlę. Rozciął mu lewą nogę. Na miejsce przyszli przełożeni Gruźli, Krzysztof M. i Emil K. Potem twierdzili, że monter udawał, że nic mu nie jest.
- Chcieli ponownie zatuszować wypadek - mówi na to monter.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo