Nie ma ucieczki przed patrolem

    Nie ma ucieczki przed patrolem

    Krzysztof Suliga

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Zbiornik w Poraju jest systematycznie patrolowany przez funkcjonariuszy policji wodnej. Pojawiają się tu nie tylko w weekendy, kiedy nad zbiornikiem i na wodzie jest tłoczno, ale też w inne dni tygodnia.
    Kiedy w środę wieczorem patrol, w którym uczestniczył również nasz reporter, pojawił się na wodzie, znajdowało się tam kilka łódek wędkarskich i motorowodniaków.

    Okazało się, że niemal każdy z pływających łamie przepisy. Mieszkaniec Sosnowca chciał popływać na skuterze wodnym nie posiadając do tego uprawnień. Tłumaczył , że zapisał się już na kurs i chciał trochę poćwiczyć. Na dodatek skuter nie był zarejestrowany. Kilkaset metrów dalej patrol zatrzymał mężczyznę, który również nie mógł wylegitymować się patentem na pływanie. Twierdził, podobnie jak poprzednik, że zapisał się na kurs i postanowił potrenować.

    - Większość motorowodniaków wie, że w weekendy patrolujemy zbiornik, więc ci, którzy nie mają uprawnień, nie wypływają wtedy sami na wodę - mówi dowódca Posterunku Wodnego Policji w Poraju Artur Król. - Myślą, że w dni powszednie policji na zalewie nie ma. Brak wyobraźni, w zależności od przewinienia, czasem kończy się na ustnym pouczeniu, a czasem na sporym mandacie - dodaje.

    Dariusz Kowalski z Częstochowy nad zbiornik przyjechał z synem, żeby powędkować z pontonu. Okazało się, że jego ponton nie jest zarejestrowany, a on sam nie posiada wykupionej dopłaty na łowienie ryb na wodzie. Był zdziwiony, że ponton podlega obowiązkowi rejestracji. Został poinformowany, że taki wymóg dotyczy każdej pływającej jednostki, z której łowi się ryby. Częstochowianin miał kartę wędkarską z aktualnymi opłatami, ale tylko na łowienie z brzegu. Ta niewiedza kosztowała go 200 złotych, a roczna dopłata to wydatek zaledwie 25 złotych.

    - Nasze patrole są skuteczne przez cały tydzień. Chodzi nie tylko o karanie, lecz również pouczanie, które często wystarcza i nie trzeba sięgać po bardziej dotkliwe kary - mówi Maciej Brudziński, komendant posterunku Państwowej Straży Rybackiej w Częstochowie, który prowadzi kontrole na zbiornikach wodnych i rzekach w całym okręgu częstochowskim. - Przeważnie mandaty sypią się za brak rejestracji sprzętu pływającego i nieważne dokumenty albo za łowienie bez wniesienia opłat - wyjaśnia.

    Od dwóch lat przybywa członków kół wędkarskich. Wolą oni nie ryzykować "moczenia kija" na dziko. W rejonie częstochowskim nie ma kłusownictwa rybnego na większą skalę, a w Poraju latem jest zbyt dużo turystów, którzy odstraszają kłusowników. Wspólne patrole funkcjonariuszy policji i straży rybackiej odbywają się również w nocy, zarówno na wodzie jak i na brzegu oraz w okolicach zalewu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama