Łzy muszą płynąć z czystego sumienia

Łzy muszą płynąć z czystego sumienia

Elżbieta Kazibut-Twórz

Dziennik Zachodni

Dziennik Zachodni

Halemba, Makoszowy, Nowy Wirek, Niwka-Modrzejów, Rydułtowy, Staszic, Borynia i w piątek Wujek-Śląsk w Rudzie Śląskiej Kochłowicach. To nie tylko nazwy kopalń. To pomniki codziennego ludzkiego trudu i wielkiego ludzkiego cierpienia.
Na Śląsku praktycznie codziennie w którejś z kopalń ginie górnik. Wtedy pozostaje krótka notatka "z przebiegu wypadku" i górniczy pogrzeb z orkiestrą w galowych mundurach. Ale co jakiś czas, praktycznie co roku, zdarza się tragedia, której miara przerywa tamę odporności na ból. Wtedy płacze cały Śląsk. Wtedy Polska pochyla czoło przed górniczym potem i łzami rodzin tych, którzy odeszli, zarabiając na chleb.
Wtedy przyjeżdżają politycy, okazują zatroskanie, składają obietnice, łączą się w żalu z rodzinami ofiar. Tak na prawdę nie rozumiejąc specyfiki mojego regionu. Życia tysięcy górniczych rodzin ze świadomością, że każdy dzień może być ostatnim nie naznaczonym nieszczęściem.

Prawdy, że to, co stało się w piątek w kopalni Wujek Śląsk, to nie wyjątkowe wydarzenie, że do podobnego dramatu może dojść w każdej chwili w każdej kopalni. Że to stygmat Śląska. To przeznaczenie, z którym Śląsk musi żyć. Czy musi jednak żyć także z bezmyślnością i łamaniem przepisów bezpieczeństwa?
Z pewnością po każdej wielkiej górniczej tragedii Śląsk musi płakać. Bo jak pisała Dorota Terakowska, "Ludzkie łzy to z jednej strony wyraz ogromu cierpienia, lecz z drugiej także ulga. Razem z łzami wypływa cierpienie, by zrobić miejsce na nową, kolejną falę bólu. Inaczej ból przestałby się w nim mieścić".

A w moim regionie zarówno ból, jak i strach o życie, muszą mieć w sercach swoje miejsce. Podobnie jak niepewność, ale i nadzieja. Podobnie jak górnicza solidarność, ale i górnicza duma. Podobnie jak wiara w opiekę św. Barbary, ale i w odpowiedzialność tych, którzy decydują o organizacji pracy w kopalniach.
Z siłami natury człowiek nie wygra. Z siłą głupoty wygrać trzeba. Jeśli w informacji, że w kopalni Wujek Śląsk dochodziło do fałszowania czujników metanu, jest chociaż odrobina prawdy, to w przypadku tych, którzy o tym wiedzieli, nie sprawdzi się sentencja, że "Płakać z płaczącym, to ulga w cierpieniu".
Ulgę przynoszą przecież tylko łzy płynące z czystego sumienia.

Łzy pozwalające żonom i matkom żegnającym swoich mężczyzn wychodzących na szychtę powiedzieć: "Szczęść Boże" i cierpliwie czekać na ich powrót są jak lekarstwo na otwartą ranę. Oczy tych, którzy tylko mówią o bezpieczeństwie, a sami mają je za nic, lepiej niech zostaną suche.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo