Przy Zgodzie wciąż nie ma kompletu tablic, ale w końcu...

Przy Zgodzie wciąż nie ma kompletu tablic, ale w końcu posprzątali

Justyna Przybytek

Dziennik Zachodni

Dziennik Zachodni

Dopiero po naszej interwencji teren pod bramą byłego obozu Zgoda został uprzątnięty. Ekipy sprzątające pojawiły się tam w sobotę. Nadal nie ma jednak wszystkich tablic, upamiętniających ofiary Zgody.
Jeszcze kilka dni temu przed bramą, jedną z niewielu pozostałości po obozie, zalegały znicze i wieńce. Te same, które składano tutaj 17 czerwca, w dniu, w którym od piętnastu lat spotykają się ci, którzy obóz pod kierownictwem Salomona Morela przeżyli na własnej skórze, albo bliscy tych, którzy tu zginęli. - To skandal - komentuje Józef Małek, reprezentujący byłych więźniów. Większość z nich mieszka poza granicami kraju. - Do władz miasta należy posprzątanie tego terenu. Kiedy przyjechałem tu we wrześniu, znalazłem stare wieńce, kwiaty, znicze. Posprzątałem, co mogłem.

Sprawę obiecała zbadać Urszula Gniełka, wiceprezydent Świętochłowic, która przyznała, że nie miała pojęcia o bałaganie. - Miasto sprząta kilka firm, dopytam, która odpowiada za ten teren - obiecała. Dopiero wtedy odpowiednie służby zainteresowały się miejscem pamięci. Przy bramie stanęła także druga z trzech tablic pamiątkowych, w języku niemieckim. Wcześniej, jeszcze w czerwcu, stanęła tablica w języku polskim. Wciąż nie ma jeszcze tablicy po angielsku.

Przypomnijmy: zamieszanie wokół tablic trwa od 2007 roku. Pierwsze ufundowali więźniowie, w czerwcu 2007. Świętochłowiccy urzędnicy akt montażu nazwali nielegalnym, bo nikt nie zapytał ich o zgodę. Tablice zabrali. W październiku 2007 nowe płyty firmuje już UM. Ale pamiątkowy napis nie dość, że był błędnie tłumaczony, to informował, iż w obozie znajdowały się "osoby podejrzane o kolaborację z hitlerowcami". - Tak, był specjalny barak nr 7, oficjalnie dla kolaborantów, ale tam były trzymane między innymi kilkuletnie dzieci - komentuje Dorota Boreczek, która do obozu trafiła tuż po wojnie. Ostatecznie projekt nowego napisu przesłano do warszawskiej Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie. W stolicy sprawa tablic utknęła na rok.

W Zgodzie od czerwca 1943 r. do stycznia 1945 działała filia obozu koncentracyjnego Au-schwitz. W lutym 1945 r. został tu uruchomiony komunistyczny obóz pracy przymusowej podległy Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. Pod komendanturą Salomona Morela szybko przekształcił się w krwawy obóz zagłady. Działał do listopada 1945 roku. W sumie po wojnie więzionych było tu ok. 6 tys. osób. Oficjalnie mówi się o 2 tys. osób, które zginęły, nieoficjalnie liczbę ofiar szacuje się na 2,5 tys.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo