Częstochowa: Nauczycielka

    Częstochowa: Nauczycielka przed sądem

    Beata Kowalska

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Przed Sądem Rejonowym w Częstochowie rozpoczął się proces nauczycielki wychowania fizycznego oskarżonej o nieudzielenie pomocy uczennicy, która podczas lekcji wf-u straciła przytomność.
    Sprawa będzie z pewnością drobiazgowo analizowana - z jednej strony dlatego, że wskutek zaniechania szybkiej reanimacji 14-letnia Sylwia Marchewka doznała trwałego uszkodzenia mózgu, z drugiej dla wypracowania takich procedur, by w przyszłości podobne wypadki się nie powtórzyły. Prokuratura zarzuca Oldze K. nieudzielenie pomocy w stanie zagrożenia życia

    Prokuratura zarzuca Oldze K., nauczycielce wychowania fizycznego gimnazjum w Opatowie, nieudzielenie pomocy uczennicy znajdującej się w stanie zagrożenia życia i nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Dziś Sylwia na nowo uczy się mówić, jeść i poruszać rękami.


    Przed sądem zeznawali świadkowie - dyrektorzy gimnazjum i lekarka z przychodni w Opatowie. Wicedyrektor szkoły Bożena K. zeznała, że nauczycielka spanikowała, robiła Sylwii zimne kompresy i była całkowicie roztrzęsiona. Ona natomiast wezwała karetkę pogotowia. Przed sądem odtwarzano przebieg zdarzenia, do którego doszło w maju 2007 roku.

    Sylwia chodziła wtedy do pierwszej klasy gimnazjum w Opatowie, wychowanie fizyczne miało być ostatnią godziną lekcyjną. Podczas rozgrzewkowego biegu, po kilkudziesięciu metrach przewróciła się i straciła przytomność. Olga K. wysłała uczennice po pomoc do pobliskiej przychodni i do sekretariatu, by wezwano pogotowie. Niestety nie zaczęła samodzielnie reanimacji. Po 20 minutach lekarka z przychodni przywróciła krążenie nastolatce, potem pojawiło się pogotowie ratunkowe.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wypadek

      Ela (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 42 / 66

      Współczuję rodzinie dziewczynki ale dlaczego za całe zło świata zawsze ma odpowiadać nauczyciel. Zgodnie z prawem nauczycielka miała obowiązek udzielić pierwszej pomocy ale wpadła w panikę i tego...rozwiń całość

      Współczuję rodzinie dziewczynki ale dlaczego za całe zło świata zawsze ma odpowiadać nauczyciel. Zgodnie z prawem nauczycielka miała obowiązek udzielić pierwszej pomocy ale wpadła w panikę i tego nie zrobiła. Kiedy ktoś wpadnie na to, że nauczyciel ma uczyć a nie ratować życie - tym powinna zajmować się higienistka, pielęgniarka lub lekarz.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      tragedia!

      ank (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 30 / 20

      Jestem wstrząśnięta, ale mam bardzo mieszane uczucia. Jestem równocześnie matką i nauczycielką, kilka razy (nieobowiązkowo, bo wystarczy tylko raz, ale: dla siebie) zrobiłam kurs pierwszej pomocy,...rozwiń całość

      Jestem wstrząśnięta, ale mam bardzo mieszane uczucia. Jestem równocześnie matką i nauczycielką, kilka razy (nieobowiązkowo, bo wystarczy tylko raz, ale: dla siebie) zrobiłam kurs pierwszej pomocy, teoretycznie i praktycznie. Też chciałabym, jako matka, aby moje dziecko miało udzieloną pomoc jak najwcześniej, to oczywiste. Rozumiem doskonale tragedię matki i dziewczynki. Z drugiej jednak strony wiem, że - czego zwykle nie mówi sie głośno - rodzice "zwalają" obecnie całe nauczanie i WYCHOWANIE na szkoły i w mojej szkole np. często zdarzały się przypadki, że to MY informowaliśmy rodziców kilkunastolatków o tym, na co ich dzieci są chore! Np. o astmie czy padaczce po raz pierwszy dowiadywali się od nas i dopiero potem okazywało sie, że takie dzieci w ogóle nie powinny ćwiczyć, zwłaszcza forsownie na wf-ie! Tak być nie powinno! Zasada "primum non nocere" obowiązuje również nas, nauczycieli: my nie zawsze znamy wszystkie choroby uczniów, skoro nawet rodzice ich nie znają, zatem często chcąc pomóc możemy zaszkodzić i wtedy też przyczynimy się do uszczerbku na zdrowiu. Poza tym: lekarz ma na sali czy w gabinecie jedną osobę (czesto ma jeszcze do pomocy kilka innych osób) , my: w klasach mamy 35-40 osób i odpowiadamy za wszystkie równocześnie; reanimując jedną możemy nie zauważyć, że np. właśnie popełnia samobójstwo czy zażywa narkotyki druga, może nawet tuż obok nas... Klasy powinny być mniej liczne, uczniowie powinni przejść wszystkie kompleksowe badania, zanim trafią do szkół, a nauczyciele powinni być przeszkoleni teoretycznie i praktycznie, chyba nawet częściej niż raz na cały okres swej pracy, poza tym takie szkolenie należy przeprowadzać też wśród uczniów.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama