Dwie strony politycznego kataru i Black Jacka

Dwie strony politycznego kataru i Black Jacka

Stanisław Bartosik

Dziennik Zachodni

Dziennik Zachodni

Jeśli ktoś ma nadzieję, że dzisiejsze nowe otwarcie gabinetu Donalda Tuska coś zmieni na szczytach władzy, jest w błędzie.
O tym jaki będzie rząd nie zadecydują bowiem osoby do niego powołane przez premiera. Ważniejsze będzie to, co w najbliższym czasie ustalą prokuraturzy, media i Centralne Biuro Antykorupcyjne w kwestii afer, zarówno tych już ogłoszonych jak i kolejnych, o których zapewne jeszcze usłyszymy. Bo raz rozpoczętej gry na wyniszczenie nie da się bez konsekwencji zatrzymać.

Czy zatem to co się dzieje oznacza, że żyjemy już w Rzeczpospolitej aferowej? Obserwując należące do różnych właścicieli telewizyjne kanały informacyjne trzeba by odpowiedzieć twierdząco. Jednak pamiętajmy, że w potoku wypowiedzi dyżurnych polityków, zarówno mądrych i głupich, nie ma wciąż tego co najważniejsze - stanowiska wymiaru sprawiedliwości.
A dopóki go nie będzie trudno o wydawanie sądów. To co powie polityk, bez względu na to z jakiej wywodzi się partii, jest tylko uprawianiem polityki. W interesie swoim, a nie wyborców, którzy płacą za jego utrzymanie.

W kraju trwa już ostra walka polityczna przed przyszłorocznymi wyborami, która przeciętnego Polaka interesuje niewiele. Świadczy o tym fakt, że władza ma coraz niższe notowania. Zarówno ta ujawniająca afery jak i ta wywoływana do tablicy. Szkoda, że ci, którzy chcą z obecnych zawirowań uczynić znak szczególny obecnych czasów zapomnieli, iż świat czasami jednak patrzy na to, co się dzieje w kraju nad Wisłą. W Komisji Europejskiej już odżyła kwestia stoczni i pomocy finansowej dla ich ratowania. To czy rząd się zmieni, czy będą przedterminowe wybory interesuje nas średnio. Gdy jednak przyjdzie zwracać wielomiliardową unijną pomoc, każdy z nas odczuje na własnej kieszeni. Zaś stoczni i tak nikt nie kupi.

To zresztą nie jedyna refleksja po trwających od kilkunastu dni politycznych zapasach, których końca nie widać. Wydawałoby się, że nieustanne kłótnie, wyciąganie brudów i totalne bezhołowie na najwyższych szczeblach władzy, powinno spowodować paraliż państwa. Tymczasem stoczniowy katar i randka przy Black Jacku po raz kolejny udowadniają, że najlepiej dzieje się wtedy, kiedy politycy zajmują się sobą, a nie sprawami wyborców. Kłótnie uniemożliwiają im zatem podejmowanie bzdurnych decyzji i stanowienie bezsensownego prawa.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo