Częstochowa: Zlecił zamordowanie czeskiego wspólnika

Częstochowa: Zlecił zamordowanie czeskiego wspólnika

Janusz Strzelczyk

Dziennik Zachodni

Dziennik Zachodni

Dożywocie grozi częstochowskiemu biznesmenowi, 51-letniemu Ryszardowi G.,którego prokuratura oskarżyła o zlecenie zabicia czeskiego wspólnika.
- Panowie działali w branży przetwórstwa spożywczego - mówi prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. - Założyli spółkę w Polsce.

Współpraca nie układała się dobrze. Czech miał pretensje do wspólnika o rozliczenia finansowe. Podejrzewał, że nie dostaje tylu pieniędzy ile mu się należy. Panowie nie mogli się dogadać. Czech zdecydował się podać częstochowianina do sądu.

Ryszard G., według ustaleń śledczych postanowił wtedy pozbyć się czeskiego współnika. Definitywnie. Chciał go wyeliminować z biznesu raz na zawsze.

Postanowił go zabić, ale nie osobiście. W częstochowskim półświatku kryminalnym poszukał kontaktu z chętnymi na przyjęcie zlecania zabójstwa.

Znalazł zainteresowanego takim kontraktem. Potencjalny zabójca i biznesmen ustalili warunki umowy. Czech zostanie zabity a wykonawca zlecenia dostanie za to 10 tysięcy euro. Robota miała być wykonana w Czechach. Biznesmen dał najemnikowi zdjęcie Czecha i jego adres.

Nie ustalono terminu wykonania wyroku i sposobu płatności. To miało nastąpić później.

Mężczyzna, który miał jechać do Czech zabić wspólnika Ryszarda G. dobrał sobie do współpracy kolegę ze swojego środowiska. Razem pojechali za Olzę. Odnaleźli czeskiego przedsiębiorcę, na którego mieli kontrakt. Ale nie przystąpili do jego realizacji. Po przemyśleniu sprawy doszli do wniosku, że mogą zarobić dwa razy tyle, ile zaoferował częstochowianin i nie brudzić sobie rąk i sumienia zbrodnią.

Poszli do Czecha i bez ogródek powiedzieli mu, że zarobią 10 tysięcy euro jeśli go zabiją.

Mają jednak inną propozycję, nie do odrzucenia. Chcą 20 tysięcy euro i wracają do Częstochowy, zostawiając żywego i zdrowego Czecha. Co powiedzą Ryszardowi G., to już ich sprawa.

Czech biegły w interesach i nie naiwny nie chciał niczego załatwiać na gębę. Zażądał dowodu, że częstochowski wspólnik wynajął zabójcę, który ma go uśmiercić. Zapewnił polskich gości, że jeśli potwierdzi się ich opowieść dostaną 20 tysięcy euro. Umówili się na kolejne spotkanie za dwa dni. Biznesmen zawiadomił policję, która też przyszła do niego gdy znów odwiedzili go dwaj częstochowianie. Policjani założyli do telefonu gospodarza aparaturę nagrywającą. Mężczyzna, który przyjął kontrakt na zabicie Czecha zadzwonił do Ryszarda G. Poinformował biznesmena, że załatwił jego czeskiego wspólnika i wraca do Częstochowy. Czeska policja zatrzymała obu częstochowian goszczących u przedsiębiorcy. Ale czeska prokuratura uznała, że nie podstaw do ich aresztowania i znaleźli się na wolności. Czeskie organa ścigania przekazały sprawę częstochowskiej prokuraturze razem z nagraniem rozmowy telefonicznej potencjalnego zabójcy z Ryszardem G.

Nasza prokuratura z CBŚ rozpoczęła śledztwo, które zakończyło się aresztowaniem Ryszarda G. Biznesmen nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Twierdzi, że nie rozmawiał z nikim, kto dzwonił do niego z domu czeskiego wspólnika. Jednak biegły z zakresu foniki wydał opinię, że na nagraniu jest jego głos. Obu mężczyznom, kórzy mieli wykonać zlecenie zabicia Czecha nie postawiono zarzutów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo