Powstaje antyreforma edukacji

    Powstaje antyreforma edukacji

    Katarzyna Piotrowiak

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Czy można zawrócić reformę oświaty, obniżającą wiek szkolny? Okazuje się, że jej przeciwnicy nie próżnują i napisali projekt nowej ustawy, a właściwie antyustawy do reformy edukacji.
    - Dzieci posłano wcześniej do szkoły, żeby wydłużyć wiek produkcyjny. To będzie miało negatywne konsekwencje. Najlepszym miejscem dla sześciolatków jest przedszkole - mówi Lucjan Karasiewicz, poseł niezrzeszony z Lublińca, który jest jednym z przeciwników reformy minister Katarzyny Hall.

    Poselski projekt o zmianie znowelizowanej kilka miesięcy temu ustawy o systemie oświaty skierowano właśnie do dwóch sejmowych komisji. Główne postulaty to wycofanie się z obniżenia wieku szkolnego, obniżenie liczby uczniów w klasie do dwudziestu oraz przywrócenie stołówek szkolnych z zapleczem kuchennym.

    Negowana jest również możliwość przekazywania małych szkół w ręce stowarzyszeń i fundacji w sytuacji, gdy liczba uczniów jest mniejsza niż 70.

    Projekt ma 18 sygnatariuszy. Wśród nich są posłowie niezrzeszeni, z Polski XXI oraz jedna posłanka z SDPL.

    - Przekazywanie szkół w prywatne ręce jest przyzwoleniem na cichą prywatyzację. Z kolei zamykanie szkolnych kuchni powoduje, że ceny posiłków sięgają nawet 6,5 zł za obiad przywieziony w termosie przez firmę kateringową. Tymczasem nie od dzisiaj wiadomo, że kucharki gotują taniej i lepiej. Kuchnia powinna być w każdej szkole - mówi posłanka niezależna Bożena Kotkowska z Bielska-Białej, autorka projektu. W kuluarach na Wiejskiej nazywana jest przez kolegów parlamentarzystów "posłanką od antyreformy".

    Nowością jest propozycja zniesienia wszelkich opłat za przedszkola. Zdaniem posłanki Kotkowskiej, rodzice nie powinni płacić za opiekę w przedszkolu, tylko za wyżywienie, wtedy znacznie więcej dzieci znajdzie się pod opieką przedszkolanki, zamiast siedzieć z babcią w domu.

    Zgodnie z przepisami każde dziecko ma prawo do pięciogodzinnego bezpłatnego pobytu w przedszkolu, jednak w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Na wschodzie kraju jedna godzina kosztuje rodzica 1,30 zł, na południu nawet 6 zł. W kilku miastach, gdzie z pieniędzy rodziców opłacano rachunki za gaz, wodę i energię elektryczną, pobieranie opłaty stałej zostało uznane za niezgodne z prawem przez Wojewódzki Sąd Administracyjny.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama