Getto biedy w Bytomiu - plakaty z takim napisem zachęcały bytomian do udziału w niedzielnej demonstracji przeciwko stworzeniu przy ul. Składowej osiedla kontenerów i galeriowców socjalnych. Organizatorzy demonstracji - członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej i Młodych Socjalistów, w samo południe spotkali się na bytomskim rynku. Młodzi ludzie przynieśli ze sobą czerwone flagi i siatkę - symbol odgradzania się przez władze miasta od ludzi społecznie wykluczonych.
Uczestnicy demonstracji przeszli ulicami Bytomia z Rynku pod Urząd Miejski, w którym w niedzielę, ich okrzyków wysłuchali co najwyżej portierzy pilnujący gmachu. - Nasza obecność pod urzędem miejskim była tylko symbolem tego, do kogo kierujemy nasz protest - tłumaczy Aleksandra Zarzeczańska z Młodych Socjalistów, organizatorka demonstracji.
- Prezydent jest gotowy do rozmów, ale niekoniecznie na ulicy - zapewnia Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Bytomiu.
Zarzeczańska zapowiada, że członkowie jej organizacji prześlą niebawem Piotrowi Kojowi swoje pomysły na rozwiązanie problemów socjalnych miasta. - Zamiast budować getto biedy, pan prezydent powinien naszym zdaniem wyremontować pustostany i w nich umieszczać ludzi z problemami - mówi Zarzeczańska. - Nie możemy pozwolić na to, żeby ludzie byli traktowani jak odpady gospodarki wolnorynkowej - wykrzykiwał przez megafon Piotr Ikonowicz, przewodniczący Nowej Lewicy, który zwrócił uwagę na to, że władze ocieplają swoje domy styropianem, a tzw. ludzi marginesu chcą przesiedlić do baraków z blachy, w których zimą jest potwornie zimno, a latem piekielnie gorąco.
Ikonowicz przyjechał do Bytomia specjalnie na demonstrację. W sumie wzięło w niej udział ok. 30 osób. - Na Rynku doliczyliśmy się 28 demonstrantów. Pod urzędem miejskim było ich 36 - wylicza Artur Paczyna, komendant bytomskiej straży miejskiej.
To właśnie komendant Paczyna zwrócił uwagę bytomskich policjantów na anarchistę, który przyłączył się do demonstracji trzymając czarną flagę z czerwoną gwiazdą, która wzbudziła sporo kontrowersji. - Czerwona gwiazda to symbol komunistyczny, którego eksponowania zabrania polskie prawo - mówił do demonstrantów komendant. Ci odpowiadali, że policjanci i strażnicy miejscy też mają na swoich mundurach gwiazdki.
- Funkcjonariusze policji zabezpieczający demonstrację nie stwierdzili popełnienia przestępstwa. Wylegitymowali jedynie mężczyznę z flagą, jak się okazało mieszkańca Żywca - mówi asp. szt. Adam Jakubiak, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu.