Naiwni do bólu

Naiwni do bólu

Teresa Semik

Dziennik Zachodni

Dziennik Zachodni

Żeby ukraść kilkanaście milionów złotych, wystarczy wykorzystać naiwność ludzi. Pomysł tyleż genialnie prosty, co skuteczny. Najwięksi złodzieje nie napadają na banki, oni je zakładają.
Katowicka firma turystyczno-usługowa "Ben-tour" świadczyła usługi parabankowe. Wystarczyło wpłacić na jej konto 100 tys. zł, by po miesiącu otrzymać 120 tys! Manna sama leci z nieba. Oprocentowanie bankowe wynosiło wówczas co najwyżej 8 proc. w skali roku, a w "Ben-tourze" - aż 20 proc. w skali miesiąca. Zachłanność klientów "Ben-touru" była tak ogromna, że brali kredyty w banku tylko po to, by wpłacić jakiejś nieznanej firmie grubą kasę, bo obiecuje im zysk bez pracy. Bajka się jednak skończyła. Właścicielka parabanku zniknęła wraz z ich pieniędzmi.

Krzyżówkowe definicje hasła naiwność to: branie wszystkiego co inni mówią za dobrą monetę, łatwowierność, ufna prostoduszność oraz durność.
Od naiwności do głupoty droga jest bardzo krótka, czasem wręcz niezauważalna. Równie dobrze "Ben-tour" w ramach tej samej bajki mógł im sprzedawać plażę na Saharze albo działki na Marsie. Na szczęście naiwność nie boli. Gdyby bolała, pewnie wiliby się z bólu. A tak czerwienią się ze wstydu i z wściekłości. Na siebie, oczywiście.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo