Cieszy mnie, że nie była to kolejna impreza komercyjna

    Cieszy mnie, że nie była to kolejna impreza komercyjna

    Marcin Zasada

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Z Jackiem Olszewskim, mężem Agaty Mróz rozmawia Marcin Zasada
    Jak podobała się panu ta siatkarska impreza utrwalająca pamięć o pańskiej małżonce?

    To było siatkarskie święto. Przyjechały cztery silne zespoły, trzy z nich łączy postać Agaty. Cieszy mnie, że nie była to kolejna impreza komercyjna, bo wszyscy jej organizatorzy i uczestniczy zrezygnowali ze swoich wynagrodzeń. Poza tym, memoriał niósł ze sobą wiele innych wartości. Krwiodawstwo, poszukiwania dawców szpiku kostnego - te problemy udało się znakomicie poruszyć dzięki rywalizacji sportowej. Cieszę się, że impreza odbyła się w Spodku, sercu polskiej siatkówki, magicznym miejscu dla setek tysięcy kibiców.

    Ich obecność to również gest solidarności z Agatą.

    Zgadza się i ja ten gest bardzo doceniam. Podobnie jak samą ideę tego memoriału. Jestem dumny z tego, że Agata była w stanie tak mocno zainspirować ludzi do konstruktywnych i pozytywnych działań.

    A jak osobiście przeżywa pan to upamiętnianie Agaty?

    Jej wizerunek mam przed oczami każdego dnia, bo mam Lilianę (córeczka Jacka i Agaty ma już 1,5 roku - przyp. red.). Agatę zawsze będę miał w sercu, bardzo mi jej brakuje, ale życie toczy się dalej. Trzeba jakoś poradzić sobie z bolesną przeszłością.

    Problem w tym, że różni ludzie w różny sposób wciąż wykorzystują życie i śmierć pańskiej żony.

    Nie można odbierać innym ludziom prawa uczczenia swojej idolki. Natomiast pomysły takie, jak radnych w Tarnowie, którzy chcieli nazwać imieniem Agaty ulicę, przy której się urodziła i mieszkała, są trochę nie na miejscu. Przecież w domu przy tej ulicy wciąż żyją rodzice Agaty. Mają mieszkać przy ulicy zmarłej córki? Innym problemem jest wynoszenie Agaty na ołtarze. Agata walczyła o życie małej, ale nie ma pewności, czy przeżyłaby, gdyby nie zdecydowała się urodzić. Dlatego nie godzę się na instrumentalne robienie użytku z jej historii.

    A odznaczenie, którego w imieniu żony nie przyjął pan od prezydenta Lecha Kaczyńskiego?

    Wolałbym do tego nie wracać. Powiem tylko, że w mojej decyzji nie było żadnych pobudek politycznych. Po prostu dziwnie się poczułem, gdy godzinę po śmierci żony, ktoś chce ją pośmiertnie nagradzać medalem. Oznaczało to, że nikt nawet nie zastanowił się nad takim posunięciem. Jego bezrefleksyjność była dla mnie niedopuszczalna

    Lilka będzie siatkarką, jak jej mama?

    Na razie bardzo szybko przerosła swoje rówieśniczki i wszystko wskazuje na to, że będzie bardzo wysoką dziewczyną. Lilka ma też niespożytą energię. Warunki do uprawiania siatkówki będzie więc miała, ale nie wiem, jakie będą chęci. Sport to piękna rzecz, ale również bardzo ciężki kawałek chleba. Na szczęście, na tę decyzję mamy jeszcze sporo czasu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama