Machlojki z odśnieżaniem hali katowickich targów

    Machlojki z odśnieżaniem hali katowickich targów

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Katowicki Sąd Okręgowy, rozpoznający sprawę katastrofy budowlanej na terenie MTK, przesłuchał wczoraj świadków, którzy krótko przed zawaleniem się hali nr 1 byli na jej dachu.
    Okazuje się, że na odśnieżanie terenów Międzynarodowych Targów Katowickich spółka wyasygnowała w dniach poprzedzających dramatyczną katastrofę 65 tys. zł. Co stało się z tymi pieniędzmi i do czyjej kieszeni mogły trafić, nie wiadomo. Ludzie, którzy zgarniali śnieg z hali nr 1, w dniach od 2 do 9 stycznia 2006 roku, do dziś nie dostali wynagrodzenia. Fikcyjne zlecenia na odśnieżanie prawdopodobnie przechodziły przez podstawioną firmę usługową z Chorzowa. Fikcyjne zlecenia na odśnieżanie prawdopodobnie przechodziły przez podstawioną firmę


    - Na dachu hali leżało od 40 do 50 cm mokrego, ciężkiego śniegu. Zgarnialiśmy go do warstwy lodu - mówił człowiek, który na kilka dni przed zawaleniem hali zgarniał śnieg z dachu. Pracowali na początku po 12 godzin, potem krócej, bo opadli z sił. Nagle ktoś przyszedł i powiedział, że roboty są wstrzymane, schodzimy z dachu. Śnieg jednak pozostał.

    - Pieniądze miałem dostać do ręki kilka dni po odśnieżaniu, dziesięć złotych za godzinę. Ani ja, ani moi koledzy, którzy zgłosili się do tej pracy, nie dostali nawet grosza. W sumie straciłem 700 zł - mówił świadek.

    Z zachowanej dokumentacji MTK wynika, że odśnieżaniem terenów targów oraz dachu hali zajmowała się chorzowska firma usługowa i do niej trafiały płatności za wykonaną pracę. Na zleceniach figurowało rzekomo jej piętnastu pracowników. Dostawali 10 zł za godzinę pracy przy zrzucaniu śniegu. MTK płacił chorzowskiej firmie za godzinę odśnieżania 190 zł. W rzeczywistości przy odśnieżaniu terenów targowych zatrudniony był tylko jeden pracownik firmy usługowej z Chorzowa, który jeździł ciągnikiem z zamontowanym pługiem. Na dachu hali, która runęła 28 stycznia 2006 roku, nigdy nie był. - Nikt więcej z mojej firmy dla MTK nie pracował - zapewniał wczoraj przed sądem.

    Kim byli pozostali robotnicy? Jak się okazuje, na zleceniach figurowali pracownicy etatowi spółki MTK, którzy powinni wykonywać tę pracę w ramach służbowych obowiązków, mąż i syn kierowniczki działu technicznego MTK, a także znajomi znajomych pracowników targów. Dziś trudno ustalić, kto zlecał i kto nadzorował odśnieżanie, bez którego lekka konstrukcja hali nie miała prawa utrzymać pionu. Zresztą podczas tego styczniowego odśnieżania robotnicy zauważyli odgięcie konstrukcji na głębokość 50 cm.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To wręcz okropne!

      Katowiczanka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 16

      Ludzka chciwość nie ma granic...

      Mam nadzieję,że sprawiedliwości stanie się zadość.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama