Zawzięta walka z palaczami

Zawzięta walka z palaczami

Grażyna Kuźnik

Dziennik Zachodni

Dziennik Zachodni

Nie zapalisz w żadnej kawiarni ani na uczelni; nie kupisz w internecie papierosa lub wodnej fajki; paczkę papierosów dostaniesz tylko ze zdjęciem raka płuc lub... stóp w kostnicy. Posłowie z sejmowej Komisji Zdrowia szykują zmasowany atak na palących.
Restrykcyjny projekt poprawionej ustawy antynikotynowej gotowy będzie na początku przyszłego roku. Nowe przepisy zostawiają wolność palenia właściwie tylko pacjentom hospicjów.

Ostre zmiany nastąpią w kawiarniach, barach i restauracjach. Nie będzie już można palić przy wydzielonych stolikach. Powstaną oddzielne palarnie, które nie przepuszczą dymu do reszty lokalu, ze specjalną drogą wentylacją. Właścicieli lokali czekają spore inwestycje.


- Nie będą już sami mogli decydować o paleniu w lokalach. Taki wybór zostawiono im w Hiszpanii i 80 proc. właścicieli wybrało wariant dla palących. My tego błędu na pewno nie popełnimy. Palarnie będą musiały spełniać ostre kryteria - stwierdza Czesław Hoc (PiS) z sejmowej Komisji Zdrowia.

Poseł zaznacza, że projekt powstaje ponad podziałami partyjnymi i nie ma nic wspólnego z polityką. Chodzi tylko o ochronę zdrowia niepalących. Drugim wyzwaniem dla autorów projektu jest internet, gdzie każdy może reklamować, tanio sprzedawać i kupować tytoń, w tym fajki wodne, szisze. Posłowie chcą zabronić takiej działalności. Niepokoi ich też dostępność papierosów w supermarketach.

Zmienią się opakowania papierosów. Zdaniem komisji, napisy na paczkach papierosów za słabo odstraszają od palenia. Zastąpią je więc zdjęcia zajętych nowotworem płuc i krtani albo ciała w kostnicy.

Nie wszystkie pomysły udało się przeforsować. Nie będzie można palić w obiektach sportowych, ale na otwartych stadionach już tak.

- Wycofaliśmy się z zakazu palenia na ulicy w odległości dziesięciu metrów od budynków użyteczności publicznej. Przeciwnicy pomysłu twierdzili, że niektóre ulice byłyby tylko dla niepalących - dodaje poseł Hoc.

Restrykcje nie podobają się właścicielom lokali, producentom tytoniu i palącym, którzy nie chcą walczyć z nałogiem. W Polsce pali około 10 mln ludzi. Wielu z nich nie stosuje się do żadnych zakazów. Przekonał się o tym podopieczny Domu Pomocy Społecznej w Jaworznie, który zastanawia się, gdzie mógłby iść się poskarżyć na to, że żyje w dymie.

- W ośrodku panuje terror palaczy. Jestem po trzech zawałach, ale wszyscy przy mnie palą, personel też. Mówią, że muszą. W pokoju zabiegowym salowa z papierosem. W kuchenkach, w windzie, na korytarzu, w pokojach - pali się powszechnie. Kiedy zwracam na to uwagę, najwyżej odświeżają powietrze, czyli na chwilę otwierają okno i dalej palą - skarży się Andrzej Antczak.

Kierownictwo ośrodka przyznaje, że być może nie wszyscy stosują się do przepisów zezwalających na palenie tylko w wyznaczonych miejscach. Taki nakaz dotyczy jednak tylko pracowników.

- Dla podopiecznych ośrodek to ich dom. Czują się jak u siebie, palą, kiedy chcą w swoich wieloosobowych pokojach. Możemy tylko tłumaczyć, że szkodzą także innym - mówi Jolanta Senior, dyrektor DPS w Jaworznie.

Walka palących z niepalącymi jest zawzięta. Palacze uważają, że utrudnianie dostępu do papierosów zmniejszy wpływy do budżetu państwa i zniszczy plantacje tytoniu.

- Według naszych ustaleń, koszty leczenia ludzi z nałogiem nikotynowym są tak wysokie, że państwo odniesie tylko korzyść z naszych działań - odpiera zarzuty Czesław Hoc.

Badania naukowe udowodniły, że palenie tytoniu podwyższa o prawie połowę ryzyko śmierci na choroby układu krążenia (o tyle samo co z powodu nowotworów!) i jest przyczyną około 70 proc. zgonów na choroby układu oddechowego. Na raka w woj. śląskim umiera 266 osób na 100 tysięcy. Średnia krajowa to 251 osób. Ale te argumenty, jak i obecne rygory, nie są zbyt skuteczne.

- Jeśli to jest nałóg, uzależnienie, które jest chorobą, to sam zakaz nie wystarczy - podkreśla psycholog Halina Radziwołek-Łosik z Poradni Antytytoniowej w Chorzowie, gdzie pali około 40 proc. mieszkańców. - Zakazy muszą się łączyć z możliwością terapii, która polega również na budowaniu silnej motywacji. Pacjent sam musi chcieć zerwać z nałogiem, powinien mieć też wsparcie środowiska i dostęp do specjalistycznego leczenia. A o to wszystko razem nie jest tak łatwo - dodaje.

Liczby grozy



W województwie śląskim palimy na potęgę. Rekord biją zwłaszcza młodzi mężczyźni, ale coraz częściej po papierosy sięgają również młode kobiety oraz - niestety - dzieciaki.

Główny Urząd Statystyczny w najnowszym raporcie podaje, że do palenia przyznaje się prawie 34 proc. Polaków i 19 proc. Polek. Ale w naszym regionie palących jest jednak więcej; pali 35,3 proc. mężczyzn i 21,3 proc. kobiet.

Do nałogu przyznaje się u nas 30,3 procent młodych mężczyzn przed 30. rokiem życia i jest to krajowy rekord (średnia dla tego wieku w kraju wynosi dla mężczyzn 26,1 proc.). Dziewczyny też chętnie sięgają po papierosy, pali 20,1 proc. takich mieszkanek woj. śląskiego - średnia dla reszty młodych Polek w kraju wynosi 15,4 procenta.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo