Leki antygrypowe kupujemy na czarną godzinę

    Leki antygrypowe kupujemy na czarną godzinę

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Ze śląskich hurtowni leków oraz aptek znika Tamiflu, jeden z podstawowych leków antywirusowych, stosowanych w leczeniu grypy.
    - Jednego dnia rano mamy 2500 opakowań tego specyfiku, a wieczorem tylko pięćset. Trzeba uzupełniać zapasy. Obserwujemy też wzmożone zainteresowanie lekiem w aptekach. Jedna z farmaceutek mówiła mi, że zamówiła 20 opakowań, a następnego dnia zostało jej tylko siedem - wylicza Izabela Majewska, wojewódzki inspektor sanitarny w Katowicach.

    Z jej informacji wynika, że w hurtowniach leki zamawiają apteki z graniczących z Ukrainą województw, ale też Tamiflu na własny użytek kupują mieszkańcy województwa śląskiego, choć jest to lek drogi, nierefundowany, za który trzeba zapłacić ponad 100 zł.


    - Mój syn studiuje medycynę we Lwowie. Przyjechał do domu z powodu przerwy w nauce spowodowanej epidemią, ale jego kolegom wysłaliśmy do Kijowa jedenaście opakowań leku oraz dwie paczki maseczek - mówi jedna z lekarek.

    Niektórzy pacjenci kupują jednak Tamiflu na czarną godzinę, bo obawiają się, że w chwili wybuchu epidemii może go zabraknąć, choć wczoraj premier Donald Tusk poinformował, że polskie zapasy leku starczą dla dwóch milionów osób. Dr Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej, twierdzi jednak, że jeśli rzeczywiście do Polski przyjdzie epidemia, to Tamiflu zabraknie.

    - Tego leku nigdy wiele nie zamawiamy. Po kilka sztuk. Zwykle na życzenie pacjenta, ale od kilku dni pytań jest więcej. Sam dla rodziny kupiłem trzy opakowania, a kiedy chciałem zamówić kolejne do apteki, to już nie było - opowiada dr Piechula.

    Lekarze ostrzegają, by pochopnie nie zażywać Tamiflu, bo to silny specyfik i jak każdy lek ma skutki uboczne.

    - Skuteczność leczenia wykazano wtedy, gdy rozpoczyna się je w ciągu dwóch dni od wystąpienia pierwszych objawów. Wskazanie to potwierdzono w badaniach klinicznych naturalnie występujących przypadków grypy, wśród których dominowało zakażenie wirusem grypy A - czytamy na stronie internetowej poświęconej temu lekowi.

    Oprócz Tamiflu w aptekach częściej niż w ubiegłym roku o tej porze wykupywane są leki antygrypowe bez recepty. Jednocześnie od kilku dni w punktach szczepień pojawia się więcej pacjentów chętnych do zaszczepienia się przeciwko grypie sezonowej. Szczepionki, których na rynku mamy cztery rodzaje, rozchodzą się jak świeże bułeczki.

    - W ciągu dnia z hurtowni schodzi nawet 2 tysiące sztuk - wyjaśnia Majewska. Jej zdaniem na razie preparatów nie powinno braknąć.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama