Znów strach w Gliwicach. Będzie protest kolejarzy?

    Znów strach w Gliwicach. Będzie protest kolejarzy?

    Maria Olecha

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Rozpoczęła się restrukturyzacja Zakładu Linii Kolejowych w Gliwicach. Pracownicy boją się, że mimo zapewnień szefostwa w zakładzie będą zwolnienia.
    Nie wykluczają, że wznowią zawieszony ponad dwa tygodnie temu protest. - Zmiany w zakładzie się rozpoczęły i nie wygląda to wszystko ciekawie - przyzna-je Roman Chwała, przewodniczący NSZZ Solidarność w gliwickim zakładzie. - Etaty w administracji w naszym zakładzie dublują się z tymi w zakładzie w Tarnowskich Górach, a przecież mają nas połączyć. Wiadomo więc, że będą cięcia etatów, ale nadal nie wiemy, ile działów i stanowisk pracy pozostanie w budynku w Gliwicach - mówi.


    Przypomnijmy, że pracownicy Zakładu Linii Kolejowych w Gliwicach pod koniec października rozpoczęli głodówkę po tym, jak niespodziewanie dowiedzieli się, że ich zakład ma zostać zlikwidowany. Po rozmowach z zarządem spółki PLK (jej częścią jest gliwicki zakład) po kilku dniach zawiesili protest. Otrzymali bowiem pisemne zapewnienie od prezesa spółki PLK, że ludzie, którzy dotychczas pracowali w administracji w budynku ZLK przy ul. Dubois w Gliwicach, nadal w nim pozostaną.

    Człowiekiem, który ma wdrożyć zmiany zgodnie z wytycznymi zarządu spółki PLK, jest obecny dyrektor gliwickiego zakładu - Grzegorz Skarwecki. Jego zadaniem jest połączyć zakłady w Gliwicach i Tarnowskich Górach w jeden, ale z zachowaniem dwóch siedzib. Ma na to czas do końca roku. A plany restrukturyzacyjne PLK są takie, że w przyszłym roku z 27 zakładów w całym kraju pozostaną 24. Docelowo ma ich być już tylko 18. Grzegorz Skarwecki, którego chcieliśmy zapytać o planowane zwolnienia, był wczoraj nieuchwytny.

    A co o tej sprawie mówią w PLK?
    - Redukcja etatów nie była i nie jest planowana. Pracownikom zostaną przedłużone propozycje zatrudnienia w jednym z dwóch miast (w Gliwicach lub w Tarnowskich Górach - przyp. red.) bądź w innym zakładzie, jeżeli przyjęcie propozycji wiązałoby się np. z utrudnieniem w dojazdach do pracy - informuje Krzysztof Łańcucki, rzecznik spółki PLK. Dodaje, że niektórym pracownikom zostanie zaproponowane przekwalifikowanie się. I tego najbardziej obawiają się w Gliwicach.

    - Pracownicy boją się, że względów zdrowotnych nie będą mogli pracować jako dróżnicy czy kierownicy ruchu - mówi Roman Chwała. - Będziemy walczyć o nasz zakład - zapowiada.
    Dodajmy, że gliwicki zakład daje dziś pracę blisko 1700 osobom.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama