Chcą hospicjum, nie biurowca

    Chcą hospicjum, nie biurowca

    Barbara Kubica

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Prawie tysiąc mieszkańców Rybnika sprzeciwia się planom marszałka województwa śląskiego, Bogusława Śmigielskiego, który wystawił na sprzedaż kompleks po byłym szpitalu im. Juliusza Rogera.
    Marszałek, do którego należą wszystkie budynki starego szpitala, chce, by w przyszłości w tym miejscu powstały biurowce, hotele i restauracje. Temu pomysłowi sprzeciwiają się jednak mieszkańcy, a popiera ich Czesław Sobierajski, radny sejmiku wojewódzkiego, który był pomysłodawcą akcji zbierania podpisów.

    - Chcemy, by budynki przeznaczono na cele publiczne. Naszym zdaniem powinien na terenie "Juliusza" powstać Dom Bracki, a w nim hospicjum, muzeum miejskie, być może Dom Dziedzictwa Jana Pawła II. Koszty adaptacji tych budynków powinny zostać pokryte ze specjalnie utworzonego Funduszu Brackiego, który ma powstać ze składek mieszkańców i sponsorów - snuje wizje Sobierajski.

    Zdaniem radnego, mieszkańcy Rybnika powinni mieć wpływ na zagospodarowanie obiektu, bo wzniesiono go w dużej mierze w czynie społecznym. - Szpital został wybudowany w drugiej połowie XIX wieku z dużym zaangażowaniem ówczesnych obywateli. Rybniczanie są do tego obiektu bardzo przywiązani. Nie chcą, żeby został przeznaczony pod kolejne sklepy czy biura - podkreśla Sobierajski.

    Z szacunkowych danych wynika, że na adaptację poszpitalnych obiektów trzeba wyłożyć 100 mln zł. - To są gigantyczne koszty i ani marszałek województwa, ani władze Rybnika się na taką inwestycję nie zdecydują - mówi Witold Trólka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Do wizji mieszkańców sceptycznie odnoszą się też władze Rybnika. - Mamy w mieście bardzo dobrze rozwiązaną kwestię pomocy społecznej, mamy dom opieki dla osób starszych, więc hospicjum nie jest najpilniejszą potrzebą. Śródmieście ma tętnić życiem gospodarczym, handlowym i usługowym - zaznacza Adam Fudali, prezydent Rybnika.

    Władze miasta i województwa mówią wprost, że pomysłu mieszkańców nie biorą pod uwagę.
    - Rocznie na utrzymanie "Juliusza" wydajemy ponad 120 tysięcy złotych, więc podtrzymujemy nasze twierdzenie, że budynki trzeba sprzedać. Mamy już przygotowane wszystkie dokumenty. Z ogłoszeniem przetargu czekamy jeszcze na opinie prawników, którzy zastanawiają się, czy obiekt można wystawić na sprzedaż razem z miejskimi terenami, które leżą w sąsiedztwie - tłumaczy Witold Trólka.

    Pierwszy przetarg zakończył się w maju. Nikt się do niego nie zgłosił. Drugi ma być ogłoszony wkrótce. Cena wywoławcza za cały kompleks w pierwszym podejściu wynosiła ok. 9 milionów złotych. Urzędnicy jeszcze nie zdecydowali, czy w drugim przetargu obniżą cenę.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama