Białorusini są zmęczeni, ale gotowi na zmiany

    Białorusini są zmęczeni, ale gotowi na zmiany

    Zdjęcie autora materiału

    Z Andżeliką Borys, szefową Związku Polaków na Białorusi, rozmawia Agata Pustułka
    Czy na Białorusi, podobnie jak na Ukrainie i w Polsce, trwa panika związana ze świńską grypą?
    Świńską grypą? W ogóle nic o niej nie wiemy, bo oficjalnie jej nie ma.

    Czy to oznacza, że reżim prezydenta Aleksandra Łukaszenki trzyma się tak mocno, że nawet tego typu informacje nie przedostają się do opinii publicznej?
    Ostatnie, nieoficjalne badania opinii publicznej, mówią, że w nadchodzących wyborach Łukaszenka nie miałby już tak łatwo jak kiedyś.


    Problemem Białorusi, a właściwie jednym z problemów, jest rozbita opozycja...

    Nie chcę absolutnie oceniać białoruskiej opozycji. Jej sytuacja jest niezwykle trudna. Zresztą, opozycji - takiej jak w Polsce w czasach PRL-u - nie ma. To prawda, że jest rozbita i potrzebuje wsparcia. Jest to skutek konsekwentnych zabiegów reżimu Łukaszenki, który latami dbał o to, by nie przejęła rządu dusz. W Polsce Solidarność cieszyła się wielkim społecznym poparciem. Większość społeczeństwa była przeciw władzy. Na Białorusi nie jest to taki prosty podział. By opozycja była skuteczna, trzeba w nią zainwestować. To proces wieloletni. Białoruscy opozycjoniści nie są liderami opinii publicznej, bo też nie mają na to żadnych szans. Są kompletnie pozbawieni dostępu do mediów, za to są w telewizji bez przerwy krytykowani, obrzydzani. Nawet Radia Wolna Europa nie mają, jak kiedyś polscy antykomuniści.

    Dla Polaków jest pani symbolem walki o prawa człowieka, w tym przypadku o prawa polskiej mniejszości na Białorusi. Jak na pani działalność reagują sami Białorusini?
    Obywatele Białorusi nie mają mentalności wojowników. Gdyby kierowany przeze mnie związek przestał walczyć, to też wszystkie nasze osiągnięcia wkrótce zostałyby zaprzepaszczone. Niestety, na Białorusi wciąż pokutuje zasada: nieważne jak głosujesz, ważne, jak liczysz. Wybory są fałszowane i nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jeśli Aleksandr Łukaszenka ma dostać 98 proc. poparcia, to je dostaje. W końcu to jedyny kraj, w którym stoją pomniki Lenina. Jak przewodniczący kołchozu przychodzi do lokalu wyborczego i mówi, że tak trzeba skreślać, to tak się właśnie skreśla.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama